Serwis korzysta z plików cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę, że będą one umieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Mogą Państwo zmienić ustawienia dotyczące plików cookies w swojej przeglądarce.

Dowiedz się więcej o ciasteczkach cookie klikając tutaj

Siódmego kwietnia 1995 ruszyło metro

10-04-2024 21:42 | Autor: Andrzej Rogiński
W piątek, 7 kwietnia 1995 r. o godz. 12.35 ze stacji Wilanowska w kierunku do Politechniki odjechał pierwszy pociąg metra. Pojechali nim oficjalni goście oraz dziennikarze. Pozostali goście pojechali drugim pociągiem w kierunku do Kabat. Za drzwiami stacji niecierpliwie czekali warszawiacy. Po czternastej pojechali metrem i oni. Tego dnia oraz w sobotę i niedzielę przejazd był bezpłatny.

Oni przecięli wstęgę

Uroczystość otwarcia rozpoczęła się od złożenia meldunku Marcinowi Święcickiemu, ówczesnemu prezydentowi Warszawy przez Bohdana Zunia, dyrektora generalnego Generalnej Dyrekcji Budowy Metra: – Panie Prezydencie! W imieniu Generalnej Dyrekcji Budowy Metra, odpowiedzialnej za realizację inwestycji oświadczam, że pierwszy odcinek metra w Warszawie jest gotów do rozpoczęcia ruchu pasażerskiego.

O potrzebie kontynuacji budowy metra w Warszawie mówił premier Józef Oleksy. Stację i stojące na niej pociągi poświęcił ks. kard. Józef Glemp, prymas Polski:

– Błogosław wszystkim, którym to metro będzie służyć. Bądź ich przewodnikiem i opiekunem, chroń od wszelkich nieszczęść, aby mogli bezpiecznie odbywać swoje podróże, gdy będą się udawać do pracy lub na wypoczynek niech w drodze zawsze towarzyszy im Chrystus. Boże, Ojcze dobrych myśli i czynów, niech Twój Duch oświeca umysły i umacnia dobrą wolę tych, co rozpoczęte dzieło budowy metra będą kontynuować, Który żyjesz i królujesz na wieki wieków.

Marcin Święcicki, prezydent Warszawy zwrócił się do obecnych: - Proszę Państwa! Warszawa, dzięki tej inwestycji uzyskuje nowy środek transportu. Środek transportu szybki, bezpieczny, czysty ekologicznie. Środek transportu, który przyczyni się do ożywienia miasta, ożywienia jego ekonomii. Chciałbym, aby ta budowa warszawskiego metra i samo metro było pierwszym etapem wejścia Warszawy do grona ponadnarodowych stolic, do grona globalnych metropolii, mających wielkie znaczenie w rozwoju świata, w rozwoju kraju, żeby Warszawa sprostała tej wielkiej szansie, żeby to była szansa nie tylko dla Warszawy ale również i dla całego kraju. Tego wszystkiego życzę i ogłaszam warszawskie metro za otwarte.

Czy Wałęsa pomylił metro z samolotem

Kulminacyjnym punktem uroczystości było przecięcie wstęgi przez prof. Jana Podoskiego, Honorowego Obywatela Warszawy, wiceprzewodniczącego Społecznego Komitetu Budowy Metra. Na prośbę Jana Podoskiego wstęgę przecinali także premier i prezydent Warszawy. Nie została użyta czwarta para nożyczek. Uczestnicy uroczystości domyślali się, że były one przeznaczone do użycia przez prezydenta Lecha Wałęsę. Niewiele brakowało, by Lech Wałęsa jednak przybył. Ale została ukuta intryga. „Gazeta Wyborcza” poinformowała, że na uroczystości otwarcia metra pojawi się gen. Wojciech Jaruzelski. Jak to doszło do Wałęsy, to ten pojechał na lotnisko, skąd odleciał do Gdańska. Samolot z prezydentem odlatywał akurat wówczas, gdy trwała uroczystość. Wojciech Jaruzelski, który zdecydował o rozpoczęciu budowy metra, postanowił nie przyjechać, aby nie komplikować sytuacji.

Zdanie fachowca

Tego dnia, na stacjach metra, głównie na Wilanowskiej, kolporterzy rozdali kilkadziesiąt tysięcy egzemplarzy „Południa” z opublikowanym wywiadem z profesorem Janem Podoskim oraz kolorowego „Metra Informatora Stołecznego”, zawierającego m. in. pamiątkowy bilet pierwszego dnia przejazdu i plan przebiegu pierwszej linii.

W tym wywiadzie prof. Jan Podoski stwierdził m. in: „Przeciwnicy budowy metra wysuwają argument, że w Warszawie mieszka 3400 osób na jednym kilometrze kwadratowym. Przed wojną mieszkało ich prawie 9000. Obecna, rozrzutna przestrzennie zabudowa miasta, jest skutkiem działalności urbanistów rozbudowujących Warszawę. Ze względów ekologicznych uznali, że lepsze będzie budowanie osiedli peryferyjnych, oddzielonych od śródmieścia pasami zieleni. W rezultacie powierzchnia miasta wzrosła ze 141 km kw. do 484 km kw. przy niewielkim wzroście ludności: z 1,3 mln do 1,65 mln. Moim zdaniem, dowodzi to, że budowa metra jest konieczna. Tylko bowiem w ten sposób można scalić miasto, a więc przybliżyć sypialnie do centrum. Dzięki temu powstanie metropolia w miejsce stolicy otoczonej miastami-satelitami. Północna Dzielnica Mieszkaniowa, m. in. Tarchomin, oddalony jest o około 18 km. Oddalone są Piaski, Młociny, Łomianki, Ursynów.

Obciążenie środków komunikacji trzeba liczyć nie w liczbie pasażerów, a w liczbie pasażero-kilometrów. Z Nalewek na Mokotów było kilka kilometrów, bodaj 4. Natomiast z Kabat do centrum jest 13 km. Dlatego swą aktualność zachowuje deklaracja Społecznego Komitetu Budowy Metra, w której zapisano m. in., że „rozwój przestrzenny miasta, budowa nowych dzielnic, wzrastające natężenie ruchu wymaga wprowadzenia tego nowego rodzaju komunikacji pasażerskiej”.

Jeśli Warszawa ma być metropolią środkowoeuropejską, musi nastąpić scalenie oddalonych dzielnic, tak aby mieszkańcy mogli brać udział w życiu miasta. Teraz po skończeniu pracy uciekają do domów, na peryferie.”

PS. Społeczny Komitet Budowy Metra formalnie powstał 23 października 1982 r., ale zapowiedź jego założenia miała miejsce 31 marca 1982 r. podczas zebrania Sekcji Komunikacji Ursynowskiego Klubu Spółdzielcy w Domu Rodzinnym przy ul. Koński Jar. Dom Rodzinny był swego rodzaju zaczynem Domu Sztuki, który obecnie obchodzi swoje 40-lecie.

NA ZDJĘCIU: Fotografia z 19 czerwca 1993 r. przedstawia pulpit nastawczy w pomieszczeniu dyżurnego stacji A4 Stokłosy. Obowiązki dyżurnego ruchu pełnił inż. Andrzej Zajączkowski, ówczesny kierownik zespołu ds. automatyki sterowania metrem. Próbne jazdy odbywały sie na trasie Kabaty - Stokłosy.

Wróć