Serwis korzysta z plików cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę, że będą one umieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Mogą Państwo zmienić ustawienia dotyczące plików cookies w swojej przeglądarce.

Dowiedz się więcej o ciasteczkach cookie klikając tutaj

Śnieżyce, burze i wichury nad Ursynowem

26-08-2026 21:36 | Autor: Piotr Celej
Kiedyś były tu pola, łąki, rowy melioracyjne i stawy. Potok Służewiecki swobodnie meandrował między gospodarstwami. Od lat 70. krajobraz zmienił się nie do poznania. Powstało wielkie osiedle, ulice, parkingi i kolejne dzielnice domów jednorodzinnych. Woda jednak pozostała. Przy kolejnych nawałnicach przypomina o sobie w tych samych miejscach.

Historia gwałtownych zjawisk pogodowych na Ursynowie jest starsza od ursynowskich bloków. Nie można jednak uczciwie wskazać jednej „wielkiej burzy”, która wydarzyła się na tych terenach przed rozpoczęciem budowy osiedla. Zachowane materiały pozwalają za to dokładnie odtworzyć warunki, w których funkcjonowały dawne wsie. A to one są kluczem do zrozumienia współczesnych podtopień, wichur i innych zagrożeń.

Dawny teren rolniczy

W latach 60. i na początku lat 70. tereny dzisiejszego Ursynowa były przede wszystkim obszarem rolniczym. Wzdłuż Potoku Służewieckiego znajdowały się gospodarstwa, pola i drogi gruntowe. Zachowane fotografie z 1967 i 1968 roku pokazują potok płynący naturalnym, meandrującym korytem. W miejscu dzisiejszych arterii komunikacyjnych były polne drogi, a w dolinie znajdowały się gospodarstwa.

Nie był to jednak teren pozbawiony problemów z wodą. Przeciwnie. Woda była jednym z podstawowych elementów miejscowego krajobrazu. Funkcjonowały rowy melioracyjne i zbiorniki, które miały odbierać nadmiar wód z pól. Część stawów, które znamy dzisiaj, powstała właśnie jako element systemu melioracyjnego tworzonego jeszcze w połowie XX wieku.

Decyzja o budowie wielkiego osiedla zapadła na początku lat 70. W 1971 roku rozstrzygnięto konkurs na zagospodarowanie Ursynowa Północnego. W kolejnych latach rozpoczęła się budowa, a 8 stycznia 1977 roku pierwsi mieszkańcy odebrali klucze do mieszkań przy ul. Puszczyka. Zachowane fotografie pokazują jeszcze wiosną 1976 roku wieś nad Potokiem Służewieckim. Stały tam murowane domy i gospodarstwa, a środkiem doliny płynął potok. W tle pojawiły się już dźwigi budujące nowe osiedla. W ramach inwestycji powstawały również urządzenia odprowadzające wodę.

To właśnie wtedy rozpoczęła się największa w historii tego obszaru zmiana stosunków wodnych. Ziemię przykrywały drogi, chodniki, dachy i parkingi. Naturalne powierzchnie, przez które wcześniej woda mogła wsiąkać w grunt, stopniowo znikały. Potok Służewiecki został uregulowany. Dawna Sadurka, której historia sięga średniowiecza, zaczęła pełnić zupełnie inną funkcję. Dziś odbiera wody opadowe z około 10 proc. powierzchni Warszawy, a niemal cały Ursynów znajduje się w jego zlewni.

Budynków wciąż przybywało, a wraz z nimi powierzchni nieprzepuszczalnych. Największe problemy pojawiły się na Zielonym Ursynowie, gdzie dawne tereny rolnicze zaczęły być zabudowywane domami i drogami. Tam szczególne znaczenie miały istniejące wcześniej urządzenia melioracyjne i zbiorniki wodne.

Belgradzka zamienia się w rzekę

Jedno z najbardziej dramatycznych wydarzeń miało miejsce w 2002 roku. Nad Natolinem przeszła wówczas gwałtowna ulewa. Woda zalała ul. Belgradzką. Nie był to jednak odosobniony przypadek. Potok Służewiecki w rejonie Doliny Służewieckiej wielokrotnie występował z brzegów po intensywnych opadach. Kolejne wielkie ulewy przyniósł czerwiec 2010 roku. Po intensywnych opadach duża część Zielonego Ursynowa została podtopiona. Problem dotyczył posesji, piwnic i terenów położonych w pobliżu dawnego systemu zbiorników wodnych. „PASSA” opisywała wówczas, że podobne sytuacje występowały już wcześniej, ale wydarzenia z 2010 roku pokazały skalę problemu. Przyczyn upatrywano między innymi w intensyfikacji zabudowy oraz degradacji istniejącej infrastruktury retencyjnej. Szczególne znaczenie miało Jezioro Zgorzała. Zbiornik przez lata był zasypywany ziemią i gruzem pochodzącym z prac budowlanych. Jego pojemność retencyjna stopniowo malała. Problem był na tyle poważny, że rozpoczęto rekultywację jeziora. W latach 2012–2014 usunięto dziesiątki tysięcy metrów sześciennych ziemi, pogłębiono zbiornik i przebudowano urządzenia odprowadzające wodę. Zdolność retencyjna Zgorzały wzrosła kilkukrotnie.

W tym samym czasie odtworzono także stawy Wałsał i Pozytywka. Ich pojemność retencyjna zwiększyła się z około 13,4 tys. do 26,2 tys. metrów sześciennych. W czerwcu 2013 roku nad Warszawą ponownie przeszła gwałtowna ulewa. Tym razem sytuacja na Zielonym Ursynowie była wyraźnie lepsza. Z kolei nocy z 12 na 13 lipca 2016 roku Warszawę nawiedziły intensywne opady. „PASSA” wówczas pisała: „Zalało i nas...” (patrz foto) . Nasz osiedlowy tygodnik informował o zalanych stacjach metra Ursynów, Stokłosy i Imielin. Szczególnie duże problemy wystąpiły na Zielonym Ursynowie. Według relacji gazety główne kanały melioracyjne były nieoczyszczone, woda spiętrzyła się, a mieszkańcy Grabowa potrzebowali pomocy straży pożarnej. Tego samego dnia stołeczna straż pożarna informowała o ponad stu zgłoszeniach dotyczących skutków ulewy. Woda zalała między innymi wejścia do stacji metra.

Potok Służewiecki występuje z brzegów

12 lipca 2021 roku sytuacja ponownie zrobiła się poważna. Po przejściu frontu burzowego straż pożarna otrzymała najwięcej zgłoszeń z Ursynowa i Wilanowa. Zalane były ulice, samochody i wejście do stacji Stokłosy. Bardzo wysoki poziom osiągnął Potok Służewiecki. Wtedy było już widać, że problem nie dotyczy wyłącznie samego Ursynowa. Woda spływająca z jego zlewni trafia do potoku, a następnie płynie dalej w kierunku Wilanowa, gdzie miejscami wystąpiła z koryta.

19 sierpnia 2024 roku był kolejnym dniem, który trafił do kroniki ekstremalnych zjawisk pogodowych w Warszawie. W nocy z 19 na 20 sierpnia intensywne opady doprowadziły do licznych podtopień. Władze miasta zwołały sztab kryzysowy. Straż pożarna otrzymała około tysiąca zgłoszeń. W kulminacyjnym momencie przy usuwaniu skutków ulewy pracowało około 380 strażaków, a do Warszawy skierowano dodatkowe zastępy. Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski informował wówczas o przerwaniu wału Potoku Służewieckiego na pograniczu Mokotowa i Wilanowa. Strażacy zajmowali się przede wszystkim wypompowywaniem wody. Rozwiązaniem mogłoby być otwarcie wałów potoku na wysokości Skarpy Ursynowskiej. Położone tam łąki mają charakter podmokły, chociaż w ostatnich latach uschły w związku z budową domków jednorodzinnych w okolicy rezerwatu. Otwarcie wałów i możliwość zalewania dzikich terenów wsparłoby zarówno bioróżnorodność jak i pełniło funkcje retencyjne.

Wróć