Serwis korzysta z plików cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę, że będą one umieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Mogą Państwo zmienić ustawienia dotyczące plików cookies w swojej przeglądarce.

Dowiedz się więcej o ciasteczkach cookie klikając tutaj

Swoje DNA „gubimy” przy każdym ruchu

26-08-2026 21:18 | Autor: Tadeusz Porębski
Wykorzystywane w kryminalistyce badania genetyczne mają w Polsce stosunkowo krótką historię, ale dzisiaj to prawdziwy bicz boży na przestępców. Nawet ci, którzy popełnili zbrodnię przed pół wiekiem, nie mogą spać spokojnie. Pierwsze badanie cząsteczki DNA przeprowadzono u nas w 1989 roku, badano naonczas ledwie kilka markerów pozwalających genetykom określić unikalny profil konkretnego człowieka i bezbłędnie odróżnić jedną osobę od drugiej. Jednak na przestrzeni ponad 30 lat techniki genetyki rozwinęły się diametralnie i dzisiaj eksperci z Wydziału Badań Genetycznych Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego Policji mogą pozyskiwać informacje z kilkudziesięciu markerów w jednym badaniu. Pozwala to funkcjonariuszom Archiwum X (Zespół do Spraw Przestępstw Niewykrytych) rozwiązywać sprawy sprzed wielu lat. DNA to cząsteczka zawierająca unikalną dla każdego człowieka – przekazywaną dziedzicznie – informację genetyczną. Oparta na analizie DNA genealogia genetyczna, badająca więzi rodzinne oraz pokrewieństwo, pozwala zawęzić do minimum pulę poszukiwanych osób.

Swoje DNA „gubimy” przy każdym ruchu. Każdy człowiek posiada we wszystkich komórkach ciała unikalną informację genetyczną, która nas definiuje. Naskórek człowieka ciągle się złuszcza, a do zidentyfikowania osoby wystarczy nawet minimalna ilość materiału biologicznego – miligram śliny, cebulka włosa, niedostrzegalna gołym okiem kropelka krwi, niedopałek papierosa czy wypluta guma do żucia. W ludzkich genach zapisane są także pewne cechy wyglądu zewnętrznego, zatem badając DNA z miejsca zbrodni można dzisiaj określić kolor oczu, włosów, wzrost, wiek sprawcy, a nawet jego pochodzenie etniczne i biogeograficzne. W dzisiejszej kryminalistyce dowód w postaci analizy DNA uznawany jest przez sądy na całym świecie jako dowód niepodważalny. Jednak analiza DNA pomocna jest nie tylko w ujawnianiu sprawców zabójstw. Technika to umożliwia również identyfikowanie bezimiennych ofiar, a także prozaiczne ustalanie ojcostwa.

Przełomu dokonał angielski genetyk prof. Alec Jeffreys, który na początku lat osiemdziesiątych opracował na Uniwersytecie Leicester technikę RFLP (Restriction Fragments Length Polymorphism) opartą na próbkach wariacji kodu genetycznego, nazwaną później „genetycznym odciskiem palca”. Technika ta pozwoliła na opracowanie charakterystycznego „kodu kreskowego” unikalnego dla każdego człowieka. Dzięki „odciskowi palca DNA” zidentyfikowano Colina Pitchforka, gwałciciela i mordercę dwóch młodych dziewcząt z Narborough w Leicestershire w latach 1983 i 1986 roku. To pierwszy w historii światowej kryminalistyki przestępca zidentyfikowany dzięki analizie DNA. Znaleziono go po przebadaniu 5 tys. próbek materiału biologicznego pobranych od wytypowanych przez policję mężczyzn w wieku od 16 do 34 lat zamieszkałych w Narborough i okolicach.

Badaniami prof. Jeffreysa natychmiast zainteresowali się Amerykanie, którzy na przestrzeni zaledwie dwóch dekad stworzyli na potrzeby FBI unikatową bazę CODIS (ang. Combined DNA Index System), gdzie gromadzone są dane genetyczne z terenu całego kraju. Powołano do życia korporację „Othram Inc.” specjalizującą się w kryminalistycznej genealogii genetycznej mającej na celu rozwiązywanie starych nierozwiązanych morderstw (cold case). Amerykańskie organa ścigania korzystają także z usług wielu innych ultra nowoczesnych ośrodków badawczych, m.in. Parabon NanoLabs. Inc., który świadczy usługi fenotypowania DNA dla policji oraz agencji federalnych. Czternastoletnia Stephanie Isaacson wyszła 1 czerwca 1989 r. do szkoły i nigdy nie wróciła. Została uprowadzona, brutalnie zgwałcona i uduszona. Sprawca został wykryty po 32 latach po wykonaniu analizy najmniejszej w historii użytej próbki DNA. Sekwencjonowaniu genomowemu poddano jedynie 0,12 nanogramów DNA sprawcy (około 15 komórek!). Porównanie z genetycznymi bazami danych pozwoliło na zidentyfikowanie zabójcy, którym okazał się kuzyn ofiary Darren R. Marchand.

W taki sam sposób policjanci z „cold case” namierzyli w 2018 r. słynnego zabójcę z Kalifornii („Golden State Killer”), który w latach 1975-1986 zamordował 13 kobiet, a 51 zgwałcił. Sprawcą okazał się Joseph DeAngelo, były policjant z biura szeryfa w Santa Barbara. Zdeprawowany morderca spędza ostatnie lata życia w Corcoran, więzieniu stanowym o maksymalnym rygorze, nazywanym przez osadzonych jatką. Metody badania kodu DNA są ciągle ulepszane i aktualizowane, by kryminalistyka mogła nadążać za dynamiką popełnianych zbrodni. Analiza DNA jest dzisiaj niewątpliwą „królową” wśród dziedzin wykorzystywanych w naukach kryminalistycznych. Nie można jej bowiem ani sfałszować, ani się jej wyprzeć.

Praca funkcjonariuszy polskiego Archiwum X polega na re-analizie zgromadzonego przed laty materiału dowodowego z wykorzystaniem najnowszych zdobyczy nauki. Podczas oględzin miejsca przestępstwa materiał biologiczny jest pobierany i zabezpieczany przez techników. Im bardziej rzetelne zbadane jest miejsce zdarzenia, tym większa szansa na zidentyfikowanie sprawcy. Dlatego rzetelność, dokładność, staranność zabezpieczenia i przechowywania śladów biologicznych mają kluczowe znaczenie dla śledztwa. W sprzyjających warunkach DNA ulega degradacji bardzo wolno, dzięki czemu można uzyskać z nich wysokiej jakości profil genetyczny nawet po upływie kilkudziesięciu lat. Przy użyciu środków chemicznych można starać się wyczyścić ślady przestępstwa, na przykład ślady krwi, ale nie na wiele to się zda. Przy pomocy lampy UV i rozpylenia Luminolu, organicznego związku chemicznego, wytarte ślady krwi zaczynają „świecić” nawet po wielu latach.

Odkrycie DNA i sposobów jego wydzielania oraz porównywania stanowiło przełom w kryminalistyce. Jednak samo posiadanie próbki DNA w żaden sposób nie ułatwia śledztwa. Porównywanie próbek nie jest wcale takie proste, bowiem aż 99,9 proc. ludzkiego DNA jest takie samo u każdego z nas, zatem w analizie przydatny jest jedynie pozostały procent. Stosuje się do tego metodę reakcji łańcuchowej polimerazy (PCR), która polega na wielokrotnym podgrzewaniu i oziębianiu próbki. Kiedy otrzymamy wreszcie materiał do porównania należy porównać go z próbką osoby podejrzanej. A jeśli policja nie wytypowała głównego podejrzanego? Wtedy z pomocą przychodzi genealogia genetyczna i komputerowe bazy danych, które pozwalają skutecznie zawężać pulę poszukiwanych osób, a w najlepszym przypadku wskazywać bezpośrednio na mordercę. Wraz z poszerzaniem się baz materiałów genetycznych, a także metod ich porównywania, wyniki pokrewieństwa udaje się zawężać nawet do konkretnych rodzin.

Badania DNA są nie tylko niebywale skutecznym narzędziem pozwalającym identyfikować nawet po wielu latach brutalnych przestępców. Dzięki tej unikatowej technologii uwolniono od winy i kary ludzi niesłusznie skazanych odsiadujących w więzieniach wieloletnie wyroki. Po raz pierwszy w historii kanadyjskiego sądownictwa tak spektakularna sprawa miała miejsce w 1995 r. Ponad 20 lat wcześniej 10-letnia Christine Jessop została uprowadzona w Toronto i zamordowana. Policja szybko wpadła na trop sprawcy. Guy Paul Morin, sąsiad rodziny Jessop, został aresztowany i skazany na dożywocie, ale odwołał się od wyroku. Został on jednak utrzymany w mocy przez Sąd Najwyższy. W 1995 r. porównano próbki materiału genetycznego Morina z tymi, które znaleziono przy ciele Christine Jessop. Nie było zgodności. Guy Paul Morin został uniewinniony i otrzymał od rządu Ontario 1,25 mln dolarów zadośćuczynienia. Kanadyjscy śledczy postanowili rzutem na taśmę skorzystać w tej sprawie z genetyki genealogicznej. W październiku 2020 r. z laboratorium „Ortham Inc.” nadeszły wyniki analizy porównawczej z ich bazą danych. Zabójcą okazał się niejaki Calvin Hoover, który niestety zmarł kilka lat wcześniej.

Jak było wcześniej? Wszystko zaczęło się 1900 r., kiedy austriacki lekarz Karl Landsteiner odkrył grupy krwi. Pierwsze laboratorium wykonujące badania na potrzeby procesu sądowego powstało cztery lata później w Szwajcarii. W 1911 r. polski uczony Ludwik Hirszfeld wykazał, że grupy krwi w układzie AB0 dziedziczą się według reguł Mendla. W miarę rozwoju i poznawania grup krwi oraz układów enzymatycznych zaczęto je wykorzystywać w badaniach na potrzeby organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości. Strukturę podwójnej helisy odkryli w 1953 r. angielski biochemik Francis Crick z uniwersytetu Cambridge i amerykański genetyk James Watson. W 1962 r. Watson, Crick oraz Maurice Wilkins otrzymali nagrodę Nobla w dziedzinie fizjologii i medycyny. Watson liczył wtedy zaledwie 25 lat. Na wykorzystanie DNA w kryminalistyce trzeba było poczekać aż 30 lat. Od tego jednak czasu żaden zabójca, nawet po upływie kilkudziesięciu lat, nie może być pewien, że policja nie zapuka do jego drzwi.

Wróć