Serwis korzysta z plików cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę, że będą one umieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Mogą Państwo zmienić ustawienia dotyczące plików cookies w swojej przeglądarce.

„Jednodworcy” – ważne hasło z historii Polaków

24-02-2021 20:20 | Autor: Prof. dr hab. Lech Królikowski
Historia nie zna przykładów akcji likwidujących społeczność z takim rozmachem, tak przemyślnie, z taką wytrwałością przez lat trzydzieści, z pomocą machiny biurokratycznej i policyjnej. To odwieczna siła Rosji: zdolność wydrążania ludzi bez fizycznej eksterminacji. Autorem powyższej opinii jest Francuz – Daniel Beauvois., który zbadał i opisał los ubogiej polskiej szlachty na terenie prawobrzeżnej Ukrainy w XIX wieku.

Prawie osiemdziesiąt lat, jakie upłynęły od zakończenia II wojny światowej i uformowania się naszego państwa w obecnych granicach, miało i ma istotny wpływ na postrzeganie historii Polski. Wynika to głównie z faktu, iż największa część naszego obecnego społeczeństwa, to potomkowie mieszkańców byłego Królestwa Polskiego, którego terytorium prawie w całości weszło w skład obecnej Rzeczypospolitej. Można postawić tezę, że „Królewiacy” zdominowali ogląd naszych dziejów. Można także postawić tezę, że dzieje Polaków poza obecnymi granicami, w zdecydowanej większości te na wschodzie, są znacznie mniej rozpoznane i opisane, szczególnie w literaturze naukowej. Lukę tę w dużym stopniu, w odniesieniu do XIXw. i terenów południowo-wschodnich dawnej Rzeczypospolitej, wypełnia praca francuskiego historyka i pisarza Daniela Beauvois (ur. 1938). Jego praca pt.: „Trójkąt ukraiński. Szlachta, carat i lud na Wołyniu, Podolu i Kijowszczyźnie 1793-1914”, w 2006 r. uhonorowana została Nagrodą im. Jerzego Giedroycia. Czwarte jej wydanie (791 stron drobnego druku) ukazało się nakładem Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej (Lublin 2018) i na przełomie 2020 i 2021 r. było dostępne w warszawskich księgarniach.

Daniel Beauvois, Francuz, znający polski i rosyjski, a specjalizujący się w tematyce ukraińskiej, przedstawił w swojej pracy rzetelny i bezstronny obraz dziejów polskiej szlachty na Ukrainie w XIX w. Stefan Kieniewicz stwierdził, że Beauvois „podjął się ciężkiego trudu, że wyręczył nas w zadaniu, którego sami nie mogliśmy się podjąć, że przodków naszych ocenił w sposób nieraz dla nas bolesny, lecz zmuszający do zastanowienia się. Czynił to bowiem z niekłamaną dla nas sympatią oraz z nieukrywaną niechęcią dla ówczesnych naszych prześladowców...”.

Ziemie Rzeczypospolitej Szlacheckiej zabrane przez Rosję najogólniej można podzielić na kilka zasadniczych części, różniących się historią, uwarunkowaniami przyrodniczymi i składem etnicznym. Jedną z tych części była prawobrzeżna Ukraina, podzielona przez Rosjan na trzy gubernie: wołyńską, kijowską i podolską, łącznie tworzące generał-gubernatorstwo kijowskie. Według danych z ósmego spisu powszechnego przeprowadzonego w Rosji w 1834 r., były one zamieszkałe przez 5 150 198 ludzi, w tym 4 282 439 chłopów ukraińskich, 410 212 polskiej szlachty oraz 457 547 Żydów. Ciekawym spostrzeżeniem Daniela Beauvois’a jest ustalenie, że carska administracja polską szlachtę i Żydów (porównywalnych pod względem liczebności) zaliczyła wspólnie do „ciemnych sił knujących przeciwko Rosji” (spisek żydowsko-polski) i ukazem 17 sierpnia 1810 r. oddała obie grupy pod nadzór ministerstwa spraw wewnętrznych.

W wyniku katastrofalnych zniszczeń Ukrainy w XVII w. (powstanie Chmielnickiego i wojny kozackie, wojny tureckie, a także najazdy tatarskie), nastąpiło wyludnienie znacznych obszarów. Polscy magnaci prowadzili w XVIII wieku intensywną kolonizację tamtejszych włości. Znane są przypadki dobrowolnych przesiedleń całych wsi, głównie z obecnego województwa podkarpackiego, ale największą grupę stanowiła szlachta-gołota z województw centralnych. Dołączyła ona do Polaków od dawna tam osiadłych, którzy służyli w przybocznych oddziałach magnatów, a także pełnili najrozmaitsze funkcje w administracji majątków swoich chlebodawców.

W ówczesnej Rosji właścicielem majątku ziemskiego (łącznie z przynależnymi do niego „duszami”) mógł być tylko szlachcic. Na prawobrzeżnej Ukrainie warunku tego nie spełniało ponad 90 procent osób podających się za polską szlachtę Byli to ludzie biedni, ale wolni i mogli cieszyć się wieloma przywilejami, m.in. nie płacili podatków, nie podlegali przymusowej służbie wojskowej, a jeżeli służyli w wojsku – nie podlegali karom cielesnym. Przede wszystkim mieli prawo kształcić swoje dzieci, co dawało szansę na awans społeczny, a także mogli uczestniczyć w samorządzie szlacheckim i szlacheckim sądownictwie (do czasu).

Szlachta rosyjska (w Rosji), tożsama z właścicielami majątków ziemskich, była stosunkowo nieliczna. Beauvois podaje, że w 1680 r. jej liczebność wynosiła zaledwie 6500 osób. Ten sam autor podał, że w 1795 r. 66,2% szlachty Cesarstwa Rosyjskiego stanowiła polska szlachta zamieszkała w tzw guberniach zabranych (8 guberni). Taki stan rzeczy niepokoił przede wszystkim rosyjskie władze, które w tych setkach tysięcy wolnych ludzi – gdyby udało się zmienić ich status – upatrywały źródeł dochodu dla budżetu i rekruta do sił zbrojnych.

Zmiana statusu ludności polskiej, uważającej się za szlachtę, a będącej poddanymi cara, nie była sprawą prostą. Wynikało to m.in. z liczebności tej grupy, a także praw nadanych jej przez rosyjskich monarchów. Katarzyna II, zagarniając ogromne tereny Rzeczypospolitej, zapewniła tamtejszą szlachtę o zachowaniu jej praw i zrównaniu ze szlachtą rosyjską (gramota z 21 kwietnia 1785 r.). Prawa te potwierdził car Paweł I w 1800 r. oraz car Aleksander I – 2 kwietnia 1801 roku.

Daniel Beauvois ustalił, że od czasów Katarzyny II do roku 1830 na obszarach Rzeczypospolitej przejętych przez Rosję „biedota szlachecka, w większości bez ziemi, dzięki „przywilejom” wiodła mimo wrogich zamiarów i licznych groźnych planów żywot stosunkowo spokojny. To znaczy, że na mocy pradawnej komitywy szlacheckiej ci szaraczkowie żyli, w mniejszym lub większym stopniu, w orbicie i na usługach możnych Polaków, płacąc tradycyjny czynsz i własnoręcznie uprawiając skrawek ziemi, zamieszkując nienależące do nich zagrody bądź wypełniając różne pomniejsze funkcje tytularne, które jednak pozwalały zachować im poczucie godności”.

W 1800 r. wśród „szlachty-gołoty” wyróżniano trzy zasadnicze grupy: szlachtę okoliczną, służbową i czynszową. Szlachta okoliczna posiadała własny skrawek ziemi. Szlachta służbowa to grupa służących na pańskich dworach, a szlachta czynszowa to ludzie dzierżawiący od wielkich feudałów skrawek gruntu i płacący tym feudałom czynsz. „/…/ płacą czynsz bardzo zróżnicowany w zależności od miejsca, jakości uprawianej ziemi etc. oraz że tę sumę uwzględniają inwentarze majątku, w kontrakcie z właścicielami lub zarządcami, że jest on niekiedy płacony ekonomom, a niekiedy właścicielom lub – w wypadku majątków państwowych – izbom skarbowym i, ponadto, ludzie ci są wolni”. Ta grupa szlachty – wówczas nazywana „jednodworcami” – na przełomie lat 70. i 80. XIX wieku była bezlitośnie rugowana ze swych siedzib przez ówczesnych właścicieli majątków, którzy do tego celu wykorzystywali carską policję oraz rosyjskie wojsko.

Od klęski Napoleona, a szczególnie od powstania listopadowego, władze rosyjskie starały się zlikwidować kategorię „szlachty-gołoty”. W ukazie z 29 października 1826 r., w opisie tej grupy społecznej, stwierdzono m.in., że byli to ludzie: „którzy pod pretekstem ich fałszywego szlachectwa nie przystąpili do służby państwowej, żadnego podatku do skarbu nie płacili, żadnych zobowiązań wobec społeczeństwa nie mieli, ale wiedli nędzny żywot prostego ludu”. Problem był, ale jego rozwiązanie, zgodnie z rządowym zamiarem deklasacji całej grupy społecznej, niosło różnego rodzaju niebezpieczeństwa, na co zwrócił uwagę rosyjski minister finansów Jegor Kankrin (1774-1845). Napisał on m.in.: „Byłoby wręcz niesprawiedliwie pozbawić tej szlachty godności, której co prawda dowieść nie może, ale z której od kilku stuleci korzysta. To mogłoby doprowadzić do niejakich buntów”.

Około roku 1830, na polecenie Mikołaja I, przygotowano obszerny dokument zatytułowany: „Rozporządzenie o szlachcie”. W tym dokumencie pojawiła się zapowiedź przekształcenia „szlachty-gołoty” w „jednodworców guberni zachodnich”. Projekt „mielony” było przez kilka lat w trybach carskiej administracji, w wyniku czego powstał model z dwoma rodzajami polskiej szlachty: „jednodworcami” na wsi i „grażdanami” w miastach (łącznie ok. 340 tys. ludzi). Niezależnie od tego istniała znaczna grupa szlachty, która zdołała dowieść szlachectwa (ok. 70 tys.), oraz jej górna warstwa (2700 osób), tzw. szlachta wyborowa, która miała prawo głosu w wyborach do organów samorządu szlacheckiego.

Akcja deklasacji ubogiej polskiej szlachty na prawobrzeżnej Ukrainie nabrała tempa po objęciu, w lutym 1838 r., stanowiska generał-gubernatora kijowskiego przez Dymitra Bibikowa (1788-1870). W okresie jego rządów polskie słowo „szlachta” nabrało pejoratywnego zabarwienia i oznaczało na Ukrainie bezrolnych pariasów. Analizując jego działalność, można dojść do wnioski, że postawił on sobie za cel zniszczenie wszystkiego, co polskie. „Obok konfiskaty dóbr, zamykania polskich szkół, prześladowań religijnych, wyobrażenie o wściekłości rządu dają dwa wielkie plany wymierzone przeciwko ubogiej polskiej ludności zamieszkującej południowo-zachodnie tereny cesarstwa: zamiar deportowania 5000 rodzin szlacheckich z Podola na Kaukaz i zamiar zdeklasowania całej biedoty szlacheckiej i zrównania jej ze specjalną kategorią chłopstwa, jednodworcami”. Jak dobrze policzono koszta deportacji, trudności organizacyjne oraz niebezpieczeństwo osiedlenia polskich „buntowników” w niespokojnym rejonie Kaukazu, to 7 sierpnia 1833 r. decyzje o przesiedleniach zostały wstrzymane. Tak więc deportacji na Kaukaz nie zrealizowano.

W Rosji kategoria „jednodworców” istniała od wieków. Oznaczała nieliczną grupę „wolnych” chłopów, z początku właścicieli dworu, czyli chałupy i niezmuszanych do odrabiania pańszczyzny. Należeli oni jednak do kategorii ludności płacącej podatki i podlegającej przymusowej służbie wojskowej. W stosunku do polskich „jednodworców” normę powinności wojskowych określono na 20 poborowych na każde 1000 męskich dusz, należy jednak pamiętać, że w Królestwie Polskim, nawet w okresie represji po powstaniu styczniowym, gdy norma poborowych została zwiększona, wynosiła 4 z 1000, tj. była pięciokrotnie niższa.

Do kategorii „grażdan” zaliczała się wykształcona szlachta, wykonująca w miastach zawody lekarzy, profesorów, artystów, adwokatów.

Pod rządami Bibikowa, tylko w latach 1840-1844, na prawobrzeżnej Ukrainie rosyjskie komisje weryfikacyjne potwierdziły szlachectwo 529 osób oraz zdeklasowały 120 tysięcy, zaliczając je do kategorii „jednodworców”. P.M. Kisielew, rosyjski minister majątków państwowych – w rozmowie z ówczesnym ministrem spraw wewnętrznych – stwierdził, że w wyniku przeprowadzonych działań nastąpiła zmiana statusu prawnego Polaków i chociaż zdegradowano ich do grupy podludzi, to należałoby jeszcze przemieścić ich na wolne tereny (należące do państwa). „Mieliby przymusowo uprawiać ziemię, aby „stopić się z klasą podlegającą opodatkowaniu niczym wielkoruscy „jednodworcy”. Na mocy prawa z 3 maja 1847 r. została ograniczona możliwość oddalania się „jednodworców” z miejsca zamieszkania (także w majątkach prywatnych), co jeszcze bardziej upodobniło tę grupę społeczną do chłopów pańszczyźnianych. „Najbardziej podstawowym i bezpośrednim skutkiem całego przedsięwzięcia stała się blokada dostępu do oświaty. Dopóki zubożały polski szlachcic nie był zaliczony do „jednodworców”, mógł kształcić się w szkołach średnich, a nawet wyższych. Szkoły te, po roku 1831 całkowicie zrusyfikowane, stwarzały jednak możliwość społecznego awansu; pozostawały również ośrodkami utrzymywania polskości … . /…/ Heroldia poinformowała 30 października 1841 roku kijowską Komisję Centralną, że zdeklasowana szlachta nie może ubiegać się o posady w administracji, nie ma też wstępu do szkół podległych ministrowi oświecenia publicznego”.

Oświata, jak też posiadanie ziemi, były w Rosji przywilejem szlachty rodowej. Wyłączenie z tej grupy ogromnej rzeszy ubogiej polskiej szlachty i zaliczenie jej do kategorii „jednodworców” pociągnęło za sobą przymus wyzbycia się wszelkiej własności ziemskiej (zarządzenie Senatu z 23 stycznia 1847 r.). Obowiązek wyegzekwowania restrykcji nałożony został na szczątkowy samorząd szlachecki oraz na szlachtę ziemiańską. Beauvois skomentował to następująco: „Nasuwa się porównanie z gettami żydowskimi w czasie drugiej wojny światowej: okupant wydał rozkaz i jedna część ludności getta zdradzała drugą”.

W 1861 r. car Aleksander II przeprowadził w Rosji (z pominięciem Królestwa Polskiego) wielką i oczekiwaną reformę rolną, w wyniku której chłopi pańszczyźniani otrzymali wolność oraz prawo posiadania własności gruntowej, działalności gospodarczej i kształcenia się. „Jednodworcy” nie podlegali jednak temu przywilejowi, toteż pozbawieni zostali praw, jakie otrzymali w Cesarstwie chłopi pańszczyźniani (częściowo poprawiła to ustawa z 9 czerwca 1886 r.). Beauvois przytoczył fragment opracowania polskiego historyka z lat 30. XX w., który napisał, że rząd rosyjski widząc w tej kategorii ludności: „żywioł politycznie niepożądany, starał się ich usunąć i znalazł u właścicieli ziemskich (w większości Polaków – przyp. LK) chętną pomoc. Niezadowoleni bowiem z małego czynszu woleli oni zaokrąglić swoje ziemie, wyrzucając z odwiecznych siedzib czynszowników, których los był gorszy od chłopskiego. Nad szlachtą czynszową zawisły chmury: prześladowanie rządu, panów, niechęć rasowa i pogarda chłopów. Chociaż szlachta czynszowa zatraciła nieraz język i religię, zachowała wszakże tradycję swego pochodzenia”.

Daniel Beauvois wyliczył na podstawie danych archiwalnych, że w latach 1831-1853 na prawobrzeżnej Ukrainie zdeklasowano 340 283 osoby, zaliczające się wcześniej do szlachty. Okazało się jednak, że tradycja rycerskiego pochodzenia przetrwała zabory i pierwszą wojnę światową. Na bazie tej ludności, w 1925 r. na sowieckiej Ukrainie, na zachód od Żytomierza, utworzono Polski Obwód Narodowy, zwany powszechnie „Marchlewszczyzną”. Zlikwidowano go w 1935 r., a ludność deportowano głównie na Syberię.

Materialnym śladem „jednodworców” na Ukrainie jest do dziś m.in. katolicki cmentarz w Żytomierzu, gdzie na większości płyt nagrobnych widnieją nazwiska (niekiedy pisane cyrylicą) tradycyjnie uważane w Polsce za szlacheckie.

Wydaje mi się, że męczeński los tych kilkuset tysięcy naszych rodaków jest jedną z najmniej znanych kart polskiej historii.

Przypisy:

Beauvois Daniel, Trójkąt ukraiński. Szlachta, carat i lud na Wołyniu, Podolu i Kijowszczyźnie 1793-1914, Z języka francuskiego przełożył Krzysztof Rutkowski, Wydawnictwo Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej, wyd. czwarte, Lublin 2018, W artykule podaję cytaty z tegoż opracowania.

Wróć

Interesuje Cię współpraca?
Napisz do nas! wspolpraca@passa.pl
Copyright 2015 - Wszelkie prawa zastrzeżone
Projekt i wykonanie: MEETMEDIA