Uważam, iż jej Autor wyszedł poza krąg bezkrytycznych wielbicieli Rosji i Związku Radzieckiego, co jest nadal charakterystyczne dla znacznej części pisarzy i publicystów, nie tylko rosyjskich. Praca nie jest także rusofobiczna, co również niekiedy się zdarza. Zawiera dużo interesujących faktów, często po raz pierwszy publikowanych w poważnym wydawnictwie. Informacje te podane są w zwięzłych, niemalże encyklopedycznych hasłach, co czyni niedosyt, ale ich zawartość to wynagradza. Polska i Polacy pojawiają się w narracji utrzymanej w raczej neutralnym tonie i w większości są rzetelne.
Anisimow przedstawiając ludzi, daty i wydarzenia z tysiącletniej historii Rosji, dokonywał autorskich wyborów, toteż Czytelnik może mieć zastrzeżenia do nazwania tej pracy „historią”.
Należy przypomnieć, że w Cesarstwie Rosyjskim, a później w ZSRR cenzura miała na indeksie wszystko, co mogło w niekorzystnym świetle przedstawić państwo, panujących i ich rodziny, ustrój oraz religię (to „za cara”), braki lub niedostatki, wszystko, co wiązało się z szeroko rozumiana obronnością oraz wiele innych zagadnień, które w danym okresie mogłyby stawiać władze lub państwo w niekorzystnym świetle. Uważam, że Autor pamiętając o tym, co nie mogło być upubliczniane, zawarł w książce wiele wcześniej „niecenzuralnych” ciekawostek.
Opisując początki chrześcijańskiej Rusi (tj. czasy Włodzimierza Wielkiego), napisał m.in.: „Niedawno zbiegły Włodzimierz bawił w Skandynawii. Zebrał tam wareską drużynę i w 980 roku ruszył na Kijów …”. Po drodze wstąpił do Połocka, gdzie miał upatrzoną Rognedę (córkę księcia Rogwołoda), która go jednak nie chciała. „W odwecie za to poniżenie Włodzimierz napadł na Połock, zabił Rogwołoda i jego dwóch synów, a Rognedę siłą pojął za żonę, wprowadzając ją do swego całkiem sporego haremu”. Włodzimierz dotarł następnie do Kijowa, w którym rządził wówczas jego brat – Jaropełek. Ten nie widząc szans obrony, zdał się na łaskę brata. „I przyszedł Jaropełk do Włodzimierza; gdy zaś wchodził we drzwi, podnieśli go dwaj Waregowie mieczami pod pachy”. Tak „… rozpoczynała się długa historia bratobójstw na Rusi, gdy żądza władzy i niezmierzone ambicje zrywały więzi krwi i głuszyły głos miłosierdzia”. Były to czasy, gdy trzeba było przyjąć chrzest. „Chrzest Włodzimierza był oczywiście przede wszystkim wyborem politycznym, uzasadnionym praktycznymi korzyściami, a nie efektem jakiegoś objawienia. Chodziło o to, że w przededniu tych wydarzeń cesarz bizantyjski Bazyli II wynajął Włodzimierza z drużyną do stłumienia buntu w Azji Mniejszej. Włodzimierz postawił warunek – pomoże, jeśli dostanie za żonę cesarską siostrę Annę. Bazyli zgodził się. Pomoc uzyskał, ale słowa danego Włodzimierzowi nie dotrzymał i siostry chrześcijanki do Kijowa nie wysłał. Wówczas Włodzimierz zdobył bogate miasto bizantyjskie na Krymie – Chersonez i ponowił żądanie, proponując miasto jako wykup za narzeczoną. Cesarz nie miał wyjścia, żądał jednak by kniaź przyjął chrzest. Podobno podczas tej uroczystości, w roku 987 w świątyni w Chersonezie, doszło do cudu – wcześniej Włodzimierz zaczął ślepnąć, a tu – jak ręką odjął”. Poślubił Annę i żyli długo i szczęśliwie. Włodzimierz zmarł w Berestowie (pod Kijowem) 15 lipca 1015 r. Pochowany został w Kijowie. „Ale na kijowian padł blady strach – kniaź zostawił po sobie 12 z 16 synów i walka między nimi o władzę była tylko kwestią czasu”.
Władzę w Kijowie przejął najstarszy syn – Światopełk (nazywany Przeklętym). Nasłani przez niego zabójcy zabili najpierw księcia Borysa, a następnie pod Smoleńskiem dopadli księcia Gleba. „Brat nie stawiał oporu i zginął: gardło poderżnął mu kucharz Torczyn”. Do walki włączył się książę Jarosław. „W roku 1016 podszedł on pod mury Kijowa z tysiącem wynajętych Waregów, a także z drużyną nowogrodzką. Kijowianie przychylnie go powitali i Światopełkowi Przeklętemu przyszło podać tyły. Co prawda zbytnio nie rozpaczał. Wkrótce również on przyprowadził swoich najemników – Polaków, którzy pokonali Jarosława w roku 1018 i przegonili z Kijowa. Jarosław nie pozostał dłużny – znów odwołał się do Waregów, dobrze im zapłacił i w bitwie nad Altą w roku 1019 pokonał z nimi Światopełka, ostatecznie zdobywając Kijów dla siebie”.
Wymienieni wyżej książęta byli potomkami Ruryka – legendarnego Warega, założyciela pierwszej ruskiej dynastii. Przedostatnim władcą Moskwy z dynastii Rurykowiczów był car Iwan IV Groźny (1530-1584), a ostatnim jego młodszy syn Fiodor (1557-1598). Iwan był synem Wasyla III i Heleny Glińskiej, wywodzącej się z potężnego rodu kniaziów – prawdopodobnie pochodzenia tatarskiego - z terenów Wielkiego Księstwa Litewskiego.
Nie sposób opisać życia cara Iwana. W każdym zakresie przekraczał przyjęte normy a nawet wyobrażenia. Był np. wielokrotnie żonaty. Po śmierci drugiej żony – Marii, nakazał poddanym wysłać do Słobody Aleksandrowskiej najpiękniejsze panny, których przybyło tam ok. dwóch tysięcy. „Z tej potężnej grupy wybrał najpierw 24 kandydatki (…). Do kolejnego etapu przeszło 12 dziewczyn. Natychmiast przebadano je: cudzoziemski lekarz i babki położne wyszukiwały ukryte niedostatki wybranek, upewniały się co do ich dziewictwa. Dopiero z tych kandydatek car wybrał sobie narzeczoną, ruską piękność – Mafię Sobakinę”(s. 118). Ślub odbył się 28 października 1571 r., ale Mafia zmarła już po dwóch tygodniach. Niepocieszony Iwan zarządził kolejny nabór, tym razem w Nowogrodzie Wielkim. Małżeństwo zawarł w maju 1572 r. z Anną Kołtowską. „Po trzech latach ją porzucił i uwięził w monasterze Tichwińskim, gdzie też biedna zmarła. Ostatnią ofiarą lubieżnika stała się Anna Wasilczykowa, która na tronie carycy utrzymała się jedynie przez rok i zeszła z tego świata podobnie jak Kołtowska – w monasterze. Na prawach szóstej żony (zgodnie z legendą) przez jakiś czas mieszkała w Słobodzie Aleksandrowskiej wdowa Wasylisa Mielentjewa. Siódmą żoną, ale już tylko na jeden dzień, została kniahini Maria czerkaska. Tuż po ślubie została oskarżona o niewierność i w okrutny sposób stracona. Nieszczęsną wsadzono do karety, popędzono konie, które po szalonym galopie wraz z karetą wpadły w głęboki nurt rzeki Serja (Sieraja) przepływającej pod Słobodą Aleksandrowską. Po raz ostatni, ósmy z rzędu, Iwan ożenił się we wrześniu 1580 roku. Jego żoną została Maria Nogaj, bojarska córka. To ona urodziła mu carewicza Dymitra. Ale i to nie uspokoiło naszego poligamisty. W roku 1582 wysłał do Anglii poselstwo z prośbą o rękę dalekiej krewniaczki królowej Elżbiety I (o samą królową bezskutecznie starał się już wcześniej), Mary Hastings. Dostał jednak kosza” (s. 118).
Okazuje się, że nie są to wszystkie „zaloty” cara Iwana. Król szwedzki Eryk XIV zawierając w 1567 r. ugodę z carem Iwanem, „miał wysłać do Rosji Katarzynę, żonę swojego więzionego wówczas brata Jana (późniejszy król Szwecji Jan III – ojciec króla Polski Zygmunta III – przyp. LK). Katarzyna była siostrą zaciętego wroga rosyjskiego cara, króla polskiego Zygmunta Augusta. W 1560 roku Iwan prosił o jej rękę, ale Katarzyna wybrała szwedzkiego księcia. Od tej pory Iwan chował mściwą myśl zdobycia Katarzyny za wszelką cenę”. Katarzynę uratował przewrót pałacowy, w wyniku którego usunięto Eryka z tronu oraz uwolniono księcia Jana. Po Katarzynę przybyła jednak moskiewska delegacja. „Posłów pobito i ograbiono, potem przez pół roku przetrzymywano w więzieniu w Turku. Co prawda wkrótce Jan III opamiętał się i wysłał do Rosji własne poselstwo z przeprosinami, z Pawłem Justenem na czele. W odwecie za cierpienia posłów rosyjskich car również rozkazał ich ograbić i trzymać o chlebie i wodzie w Muromie” (s. 122).
Iwan Groźny był okrutnikiem mordującym bez opamiętania. Pomijając masowe zbrodnie, np. w Nowogrodzie Wielkim, warto zauważyć opisaną przez Anisimowa kaźń kniazia Borysa Tułupowa – wcześniej bliskiego współpracownika: „Tułupowa wbito na pal. W piekielnych mękach przeżył jeszcze pół doby. Przyprowadzono jego matkę, starą kniahinię, która rozmową próbowała wspierać i pocieszać syna. (…) Na oczach umierającego Borysa car kazał rozebrać matkę, strzelcy zgwałcili ją i w końcu zamordowali. Jej obnażone ciało rzucili do carskiej psiarni na pożarcie” (s. 117).
W omawianej książce różnego rodzaju ciekawostek o Rosji jest nadzwyczaj dużo. Żeby nie zanudzić P.T. Czytelników, przytoczę informację dotyczącą czasów nam bliższych, bo z pogrzebu Stalina. „W dzień pogrzebu wodza w Moskwie przed Domem Związków, gdzie wystawiono ciało zmarłego, doszło do tragedii – tłum zadusił i zadeptał na śmierć ponad 500 osób” (s. 382). To jest kolejny przykład informacji, która przez kilkadziesiąt lat nie mogła być opublikowana, gdyż mogłaby postawić radzieckie państwo w niekorzystnym świetle.
Pisząc o prezydencie Rosji W.W Putinie, Anisimow stwierdził: „Na jego miejscu mógłby stanąć każdy inny emerytowany pułkownik KGB. Tak wyszło, że reżim ten zrodził się w konsekwencji przyjęcia w 1993 roku autokratycznej konstytucji, zamykającej demokratyczną alternatywę rozwoju kraju. W efekcie władza prezydencka przestała faktycznie podlegać kontroli – albo, mówiąc dokładniej, ogranicza ją, jak w czasach samodzierżawia i przy komunistach, nie prawo, tylko te zasady moralne, których przestrzega bądź które ustanawia dla siebie sam władca. Wielu ludzi nie widzi w tym nic złego – silna, jednoosobowa władza wydaje się milionom obywateli jedynym panaceum na wiele nieszczęść Rosji” (s. 429).
„Wydawało się, że wracają kontrasty „dzikiego kapitalizmu” XIX wieku: bieda jednej czwartej mieszkańców, tysiące porzuconych dzieci, bezrobocie, pijaństwo, powszechna narkomania, wysoka śmiertelność (w tym dzieci) i jednocześnie – wzrost kasty miliarderów nawet podczas kryzysu, ich szalone rozrywki i polowania na białe nosorożce w Afryce, bezczelne wystawianie na pokaz przepychu. Obok dziadków stojących w kolejkach po przecenioną żywność mknęły wspaniałe limuzyny noworyszów, potrafiących wynająć milicję, aby pomagała im szybciej dojechać na kolejny pokaz mody albo wyprzedaż brylantów” (s. 430).
To tylko wybrane cytaty, ale ich jest w książce znacznie więcej. Polecam!