Serwis korzysta z plików cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę, że będą one umieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Mogą Państwo zmienić ustawienia dotyczące plików cookies w swojej przeglądarce.

Dowiedz się więcej o ciasteczkach cookie klikając tutaj

Polska w federacji z Salwadorem? Nayib Bukele prezydentem?

27-08-2025 20:15 | Autor: Tadeusz Porębski
Zorganizowana przestępczość to plaga naszych czasów. Łatwość podróżowania, komunikowania, czy zakupu nowych technologii służy nie tylko przeciętnemu obywatelowi, ale także przestępcom. Jak skutecznie walczyć z coraz silniej oplatającą nas ośmiornicą?

Państwo ma niestety coraz mniej narzędzi, w krajach Zachodu walkę utrudnia liberalny system sądowniczy. Norweski masowy morderca i skrajnie prawicowy terrorysta Anders Breivik zabił z zimną krwią 77 osób i dostał tylko 21 lat, ponieważ norweski system nie przewiduje wyższej kary pozbawienia wolności. Terroryzm, narkotyki, handel ludźmi i bronią, zabójstwa, uprowadzenia, wymuszenia rozbójnicze, haracze, napady rabunkowe – to codzienność dzisiejszego policjanta. Coraz więcej państw ma poważny problem ze zorganizowaną przestępczością. Najlepszym przykładem może być Meksyk, gdzie kartele narkotykowe zaczynają godzić w podwaliny państwa. Od 2006 r., w którym prezydent Felipe Calderon wypowiedział wojnę kartelom narkotykowym, do dnia dzisiejszego liczba ofiar sięgnęła co najmniej 215 tys. Meksyk stał się miejscem, w którym trwa jeden z najbardziej krwawych konfliktów na świecie. Brutalne walki, które z roku na rok pogłębiają wewnętrzny rozkład tego państwa, ukazują jak każda kolejna administracja z nowym prezydentem na czele obiecuje bezwzględną walkę i ujarzmienie karteli. Kończy się na wyborczych obietnicach.

Sąsiednim Salwadorem niepodzielnie rządziły dwa najgroźniejsze gangi świata – Mara Salvatrucha i Barrio-18. Mara najchętniej rekrutowała dzieci i nastolatków, wpajała im ideologię opartą na bezlitosnej zemście. Przymusowo wcielano do gangów młodzież odsiadującą wyroki za różne przestępstwa. Barrio-18 był pierwszym, wielorasowym, wieloetnicznym gangiem na terenie obu Ameryk, który nie ograniczał się podczas rekrutacji do pozyskiwania wyłącznie osób pochodzenia latynoskiego. Jak bezwzględne i brutalne są gangi z Salwadoru, może świadczyć fakt, że „sicarios” (płatni zabójcy) z Mara Salvatrucha byli wynajmowani przez organizacje przestępcze w Meksyku podczas wojen karteli. Rząd Salwadoru próbował układać się z gangami – w zamian za zmniejszenie liczby zabójstw osadzeni w więzieniach gangsterzy trafiali do placówek o niższym stopniu rygoru, władze premiowały również dobrowolne zdawanie broni przez członków gangów. Nie na wiele się to zdało.

Przełom nastąpił w 2014 r., kiedy prezydentem Salwadoru został zwolennik twardej ręki Sánchez Cerén. Policja zdjęła rękawiczki i zaczęła dokonywać potajemnych egzekucji na członkach gangu. Jednak gangi odpowiedziały taką skalą przemocy, że Salwador znalazł się na pierwszym miejscu na świecie, jak idzie o wskaźnik zabójstw. Liczba morderstw popełnionych w tym kraju była przerażająca – w 2015 r. zanotowano ich tam aż 6656. Nikt nie mógł czuć się bezpieczny. Przedsiębiorcy bez szemrania płacili gangom „za ochronę”, w przeciwnym razie czekała ich niechybna śmierć. Niewiele osób miało odwagę złożyć zeznania, a bez nich sędziowie nie mieli podstaw do skazywania gangsterów. W 2019 r. wybory prezydenckie w Salvadorze wygrał Nayib Bukele, syn palestyńskich emigrantów. Obiecał rozprawę z gangami, ale przez 3 lata nie zdołał poskromić ich konwencjonalnymi metodami. Kiedy jednak w ciągu zaledwie trzech dni marca 2022 r. z rąk gangów zginęło aż 87 osób przelała się czara goryczy. Bukele wymógł na salwadorskim parlamencie wprowadzenie tzw. Régimen de Excepción (stan wyjątkowy) i Guerra Contra las Pandillas (wojna z gangami). Zawieszono prawa radców prawnych, wydłużono czas spędzony w areszcie bez postawienia zarzutów, rozszerzono uprawnienia organów ścigania, odebrano sędziom możliwość ustanowienia kaucji dla aresztowanych oraz wydłużono kary dla członków gangów – dla przywódców z 6-9 lat do 40-45 lat, dla pozostałych z 3 do 5 lat na 20 do 30 lat.

Bukele poszedł dalej – wymusił na parlamencie uchwalenie ustawy, która daje policji i wojsku możliwość przeszukania osoby, domu lub samochodu bez nakazu i bez podania przyczyny. Aresztowań dokonuje się na podstawie obserwacji – wystarczy gangsterski tatuaż, niewłaściwy ubiór lub cokolwiek, co mogłoby sugerować powiązania z organizacjami przestępczymi. Od wprowadzenia stanu wyjątkowego do jesieni 2023 r. aresztowano ponad 50 tys. osób. Po weryfikacji zwolniono około 6 tys. osób uznanych za niewinne, wypłacając im rządowe zadośćuczynienie. Szefowie Mara Salvatrucha i Barrio-18 są oskarżeni o zlecanie morderstw, uprowadzeń oraz o handel bronią i narkotykami. Jesienią 2023 r. dzięki trickowi Sądu Najwyższego Nayib Bukele mógł kandydować na drugą kadencję z rzędu, czego dotychczasowe przepisy zabraniały.

Kampanię wyborczą prowadził przede wszystkim w mediach społecznościowych do znudzenia szermując hasłem: „Głosujcie na mnie, bo inaczej gangsterzy wyjdą na wolność”. W dniu 5 lutego br. ogłosił się zwycięzcą wyborów prezydenckich w Salwadorze, nie czekając na podanie oficjalnych wyników. Dzień później potwierdziły one jego zwycięstwo – 85 proc. poparcia i 58. z 60 deputowanych do parlamentu. Wniosek jest prosty: umęczonym przez gangi obywatelom Salwadoru bardziej zależy na poczuciu bezpieczeństwa, niż na abstrakcyjnych dla nich pojęciach jak demokracja i rządy prawa. Nie przeszkadza im to, że Bukele zmierza do uczynienia Salwadoru państwem policyjnym. Liczba aresztowanych gangsterów wzrosła ostatnio do 71 tysięcy. Ponad 20 tys. już skazanych za przynależność do narkotykowych gangów trafiła do CECOT (Centro de Confinamiento del Terrorismo), specjalnie wybudowanego więzienia, które jest największym zakładem penitencjarnym obu Ameryk mieszczącym docelowo ponad 40 tys. osób.

Trudno wyobrazić sobie zbiorowisko gorszych opryszków – morderców, psychopatów i socjopatów. „CECOT będzie ich nowym domem, tam będą żyć przez dziesięciolecia, tam też umrą” – tweetował prezydent Bukele, którego cytowała brytyjska BBC. CECOT znajduje się na kompletnym pustkowiu w odległości około 74 kilometrów od stolicy kraju San Salvador. Więzienie składa się z ośmiu budynków, każdy z nich ma 32 cele o powierzchni około 100 metrów kwadratowych, w których mieści się 100 więźniów. Cały teren otoczony jest 19. wieżami strażniczymi i wysokim na 9 m murem, na którym zamontowano urządzenia elektryczne o napięciu 15 tys. Volt. Każda para bloków oddzielona jest dwiema ścianami o wysokości 5 m, w celach znajdują się tylko dwie umywalki i dwie toalety. Strażnicy mają na wyposażeniu dwa wysokowydajne skanery prześwietlające ludzki kościec i wnętrzności. Najwyższej jakości urządzenia elektroniczne zaburzają sygnał telefonii komórkowej w promieniu 3 km. Stąd nie ma ucieczki, tam nie można nawet myśleć o ucieczce. Brakuje jedynie tablicy ze słynnym cytatem z „Boskiej Komedii” Dantego: „Porzućcie wszelką nadzieję, wy, którzy tu wchodzicie”.

W marcu br. prezydent Donald Trump podpisał dekret o aresztowaniach i ekspresowych deportacjach z USA osób podejrzewanych o przynależność do narkotykowych karteli. Deportacje do Salwadoru objęły na razie 238 osób. Informację tę potwierdził sam prezydent Bukele. „W zamian za opłatę jesteśmy gotowi przyjąć do naszego super więzienia (CECOT) tylko skazanych przestępców, w tym skazanych obywateli USA. Zarobione pieniądze spożytkujemy na dofinansowanie edukacji, służby zdrowia i gospodarki” – poinformował na Platformie X. Największym osiągnięciem Nayiba Bukele było rozbicie struktury gangów, które przez dziesięciolecia faktycznie rządziły krajem. Według oficjalnych danych, za jego kadencji kraj odnotował w 2023 r. najniższy wskaźnik w swojej historii (2,4 zabójstwa na 100 tys. mieszkańców). „Udało się prezydentowi” – mówi María sprzedająca na ulicznym straganie wyroby rękodzielnicze. – „Przedtem nie szło wyjść z domu. Teraz czujemy się pewniej, można swobodnie chodzić po ulicach, pójść na spacer do parku”.

Takie głosy słychać zarówno w obszarach miejskich, jak i wiejskich najmniejszego i najgęściej zaludnionego kraju Ameryki Środkowej, liczącego 6,3 miliona mieszkańców. „Bukele jest dla nas jak zbawca, którego zesłał Bóg, by ocalił nas przed przestępczym kataklizmem” – twierdzi jeden ze zwolenników prezydenta. Są jednak i bolączki – słaby wzrost gospodarczy oraz powiększający się obszar biedy, który obejmuje dzisiaj około 80 tysięcy rodzin, czyli niemal 9 proc. ludności. Według prognoz MFW w tym roku wzrost gospodarczy w Salwadorze wyniesie zaledwie 1,9 proc., co jest jednym z najniższych wskaźników w regionie. Coś za coś – jak to w życiu bywa. Ukrócenie przez Bukele wszechwładzy narkotykowych gangów jest jednak zauważalne w wielu dziedzinach życia. Badanie wykonane w 2016 r. wykazało, że roczny koszt przemocy gangów w Salwadorze odpowiadał równowartości aż 16 proc. PKB. Dzięki radykalnym działaniom prezydenta wskaźnik zabójstw spadł z 51 na 100 tys. mieszkańców w czerwcu 2019 r. do 2,4 w roku 2023. W kraju jest bezpiecznie, przedsiębiorcy otwierają nowe punkty usługowe, a popularność prezydenta ma tendencję wzrostową.

Twarda rozprawa z działającymi w Salwadorze gangami zyskała nie tylko uznanie mieszkańców kraju, ale stała się inspiracją dla innych rządów tego regionu. Z sondaży wynika, że Nayib Bukele ma jeden z najwyższych wskaźników poparcia w Ameryce Łacińskiej. Bukele jest politykiem ekscentrycznym, który mimo relatywnie niskiego znaczenia swojego kraju na arenie międzynarodowej ma wpływ na politykę w całym regionie. Prezydent Salwadoru jest również bardzo popularny wśród amerykańskiej prawicy. Ceni go sam prezydent Donald Trump, który darzy estymą niewielką liczbę polityków. Ostatnio jeden z użytkowników Platformy X zapytał Bukele, czy można go wynająć, by wystartował w wyborach w innym kraju. „Czemu nie, jeśli ten kraj zechciałby wejść z Salwadorem w federację” – odpisał prezydent. Kolejny z internautów (zapewne Polak) zaproponował, że Bukele byłby świetnym kandydatem na prezydenta... Polski. „Znajdujemy się obecnie w impasie po niejednoznacznych wynikach wyborów. Mógłbyś rozważyć, Nayibie Bukelewiczu” – zachęcał.

Sugestie ewidentnie spodobały się prezydentowi, który podał wpisy dalej. Następnie utworzył na swoim profilu ankietę, w której użytkownicy mogli głosować nad nazwą przyszłej federacji państw. Nowy byt na politycznej mapie świata miałby powstać na skutek połączenia Salwadoru z krajami, których obywatele chcieliby być rządzeni przez Bukele. Głos w ankiecie oddało 40 tysięcy osób, a wygrała opcja „Freedom Alliance”, czyli „Sojusz Wolności”. Ciekawe jak Polacy przyjęliby propozycję wejścia w federację z Salwadorem. Zapewne znalazłoby się wielu chętnych, którzy mają po dziurki w nosie pleniącego się złodziejstwa publicznego mienia i wszechobecnych korupcji i nepotyzmu. Zapewne połowa Polski cieszyłaby się widząc w CECOT „Rudego” Tuska z jego ekipą, a druga połowa skakałaby z radości na widok zajmujących sąsiednią 100-osobowę celę Kaczyńskiego wraz z drużyną, a z nimi prezydenta RP „Pimpa”, jak nazwał go w dniu wyborów szacowny brytyjski tygodnik „The Sunday Times”.

Fot. wikipedia

Wróć