| Czy na działce przeznaczonej pod oświatę powstaną budynki mieszkalne? |
Wszystkie drogi prowadzą na Kazimierzowską W styczniu opisaliśmy szczegóły przekazania nieodpłatnie w 2002 roku prywatnej spółce w użytkowanie wieczyste, na wyjątkowo preferencyjnych warunkach, 0,8 ha komunalnego gruntu przy ul. Przy Bażantarni na Ursynowie. Pojawiły się nowe fakty związane z tą sprawą. Przed 2002 r., kiedy stołeczne gminy były niezawisłe i niezależne, gminne rady trudniły się m.in. rozdawnictwem komunalnych gruntów na wielką skalę. Najczęściej darowano prywatnym podmiotom cenne działki przed końcem kadencji samorządu. Mechanizm był prosty. Zarządy gmin podrzucały radnym stosowne projekty uchwał w ostatniej chwili, na kilkadziesiąt godzin przed obradami, a ci „klepali” je, można powiedzieć, hurtowo. Z reguły grunty dużej wartości darowano wytypowanym zawczasu prywatnym firmom albo powoływanym na tzw. okoliczność stowarzyszeniom lub fundacjom w trybie bezprzetargowym. Tak było także na Ursynowie. Nikt nigdy nie dowie się, w głowie którego z członków zarządu gminy Ursynów zakiełkowała w połowie 2002 roku myśl, aby nieodpłatnie przekazać w użytkowanie wieczyste spółce z o.o. „Wena” 1,3 ha super atrakcyjnego gruntu przy Al. KEN. Wiadomo natomiast, że w dniu złożenia przez tę spółkę stosownego wniosku, czyli 8 listopada 2001 r., podmiot ten istniał zaledwie od 5 miesięcy, ponieważ wpis do rejestru przedsiębiorców nosi datę 15 maja 2001 roku. Kapitał założycielski spółki wynosił 50 tys. zł. Art. 37, ust. 2, pkt. 3 ustawy o gospodarce nieruchomościami zezwalał wówczas na nieodpłatne przekazywanie gruntów osobom fizycznym i prawnym, o ile prowadzą one działalność opiekuńczą, kulturalną, oświatową, charytatywną, badawczo - naukową, czy sportową. Spółka „Wena” takiej działalności wtedy nie prowadziła, co wykazała kontrola przeprowadzona w 2008 roku na wniosek Biura Gospodarki Nieruchomościami m.st. Warszawy. Mimo to na posiedzeniu zarządu gminy w dniu 12.06.2002 r. „klepnięto” projekt uchwały. Na szczęście radni na sesji w dniu 8.10. odrzucili go argumentując, że Al. KEN jest miejscem zbyt eksponowanym, aby rozdawać tam grunty za darmo. Jednak już dwa dni później zwołano kolejną sesję rady, na której podrzucono radnym inną uchwałę dotyczącą tego podmiotu. Tym razem zarząd Ursynowa wnosił o nieodpłatne przekazanie „Wenie” na cele oświatowe, w trybie bezprzetargowym, działki o powierzchni 0,9 ha przy ul. Przy Bażantarni. Zarząd wnioskował także o zwolnienie spółki z opłat z tytułu użytkowania wieczystego powołując się na zapis art. 90 ustawy o systemie oświaty, który mówił, że „zwolnienie z podatków i opłat... stosuje się również do szkół i placówek niepublicznych oraz organów prowadzących te szkoły lub placówki”. Sześć lat później kontrolerzy przeprowadzający audyt napisali we wnioskach: „Bezspornym jest, iż w dacie podjęcia uchwały Spółka z o.o. „Wena” nie prowadziła żadnej szkoły, jedynie miała taki zamiar”. Sesję rady gminy Ursynów, na której spółka „Wena” miała zostać wywianowana gruntem wartym ponad 5 milionów zł, odbyła się na 17 dni przed wyborami samorządowymi. W życie weszła już nowa ustawa o ustroju m.st. Warszawy, która w dniu 27 października kończyła złoty okres samodzielności stołecznych gmin i samowolę burmistrzów. Od tego dnia stolica miała stać się jednym organizmem, z jednym wspólnym budżetem. Być może ten właśnie fakt zadecydował, że zarząd gminy Ursynów tak bardzo spieszył się z przekazaniem gruntu prywatnej spółce. Uchwałę podjęto wspólnym wysiłkiem radnych UW, AWS i SLD, przy zaledwie pięciu głosach przeciwnych. Ówczesny burmistrz Ursynowa Stanisław Faliński podpisał umowę notarialną ze spółką „Wena” w dniu 15 listopada 2002 roku, już po zakończeniu kadencji samorządu, a przed ukonstytuowaniem się nowych władz dzielnicy. Był to okres tzw. bezkrólewia. Spółka zobowiązana została do rozpoczęcia budowy szkoły wyższej, prowadzącej studia licencjackie, najpóźniej do 15 listopada 2004 r. Inwestycja miała zostać zakończona w dwa lata od tej daty. Terminów nie dotrzymano. Była to wyborna okazja do unieważnienia aktu notarialnego i odebrania gruntu. Nie zrobiono tego. W dniu 17.05.2005 r. ówczesny zastępca prezydenta Warszawy, rekomendowany na to stanowisko przez PiS Robert Draba, zamiast wszcząć procedurę mającą na celu odebranie spółce niezwykle kosztownego podarunku od miasta, nieoczekiwanie przedłużył udziałowcom „Weny” okres realizacji inwestycji odpowiednio na dzień 31.07.2006 r. (rozpoczęcie) i 31.12.2008 r. (zakończenie). W tym czasie radnym klubu PiS w Radzie m.st. Warszawy był Paweł Bromski, wtedy osoba bardzo wpływowa w stołecznych strukturach tej partii i bardzo zamożna. Bromski jest dzisiaj... jednym z udziałowców spółki „Wena”. Na marginesie wypada dodać, że nowe terminy wyznaczone spółce „Wena” przez wiceprezydenta Drabę również nie zostały dotrzymane. Biuro Kontroli Wewnętrznej i Audytu m.st. Warszawy przeprowadziło w kwietniu ubiegłego roku, na wniosek BGN, kontrolę „w zakresie prawidłowości gospodarowania nieruchomościami na podstawie umowy nieodpłatnego oddania w użytkowanie wieczyste działki położonej przy ul. Przy Bażantarni, obręb 1-11-09, działka nr 9/1”. Wnioski pokontrolne są dla „Weny” bardzo niekorzystne. Spółka przez 7 lat nie zdołała wybudować obiecywanej ursynowianom uczelni. Według kontrolerów „użytkownik wieczysty dąży do realizacji inwestycji pozostającej w sprzeczności z postanowieniami umowy dzierżawy”. Prawdopodobnie chodzi o próbę budowy na terenie oświatowym dużego aneksu mieszkalnego. Miasto wezwało spółkę „Wena” do dobrowolnego rozwiązania umowy i oddania miastu gruntu. Pismem z dnia 25.04.2008 r. Robert K., prezes spółki, nie wyraził na to zgody. Trzy tygodnie później biuro prawne stołecznego ratusza złożyło w sądzie stosowny wniosek (sygn. akt XXIVC1453/08). Rozprawa wstępna odbyła się w dniu 14.11.2009 r., postępowanie jest w toku. Tymczasem 23 kwietnia br. spółka komandytowa „Vitabrain” złożyła w wydziale realizacji urbanistycznej urzędu miasta wniosek o wydanie warunków zabudowy „dla inwestycji przy ul. Przy Bażantarni, polegającej na rozbudowie istniejącego budynku z przeznaczeniem na szkołę wyższą i budowie nowego budynku o funkcji mieszkalnej związanego ze szkołą (mieszkania profesorskie i studenckie)”. Wniosek został 7 czerwca skorygowany, ale dziwnym trafem urzędnicy z miasta już 23 kwietnia wiedzieli o korekcie, która miała nastąpić prawie dwa miesiące później, bo urzędowy stempel potwierdza przyjęcie w kwietniu wniosku o treści zmienionej w czerwcu. Po korekcie zniknął zapis o mieszkaniach profesorskich i studenckich, a spółka „Vitabrain” wnioskuje o wydanie warunków zabudowy dla inwestycji polegającej „na rozbudowie istniejącego budynku z przeznaczeniem na szkołę wyższą oraz budowie budynku mieszkalnego związanego z oświatą”. Nowy budynek ma mieć VIII pięter i wysokość 26 m, istniejący VI pięter i wysokość 25 m. Skąd nagle wzięła się w tej sprawie nowa spółka – „Vitabrain”? Straciliśmy wiele czasu, aby ustalić siedzibę, nr telefonu, czy adres mailowy tego podmiotu. Jest on zarejestrowany – podobnie jak kilka innych spółek, których właścicielem lub udziałowcem jest Robert K. – w prywatnym mieszkaniu mieszczącym się w jednym z „apartamentowców” przy ul. Kazimierzowskiej na Mokotowie. Na zewnątrz budynku nie ma żadnego szyldu. W końcu udało nam się zdobyć numer telefonu komórkowego do Roberta K., a on podał nam adresy mailowe do siebie oraz Pawła Bromskiego, pod które mogliśmy skierować pytania zadane w trybie ustawy Prawo prasowe. Z uzyskanych odpowiedzi można wysnuć wniosek, że „Vitabrain” powstała w wyniku wielokrotnego pączkowania spółki „Wena”. Z wniosków pokontrolnych wynika, że spółka „Wena” nie wywiązała się z terminów precyzyjnie zapisanych w akcie notarialnym z 15.11.2002 r. Nie wdrożono jednak stosownej procedury zmierzającej do unieważnienia aktu, a wprost przeciwnie – przedłużono umowę nie ustalając nawet pierwszej wpłaty z tytułu użytkowania wieczystego, która miałaby w 2005 r. wynosić co najmniej 15 proc. wartości gruntu, czyli prawie 2 miliony zł. I tu urząd może dobrać się do właścicieli spółki. Odebranie działki będzie bowiem dzisiaj trudne, ale miasto (dzielnica) prawdopodobnie może domagać się milionów złotych za nie uiszczone opłaty, m.in. z tytułu pierwszej wpłaty za użytkowanie wieczyste. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że miasto zleciło opracowania stosownej ekspertyzy prawnej. Protokół pokontrolny z 2008 r.: „Użytkownik wieczysty dąży do realizacji inwestycji pozostającej w sprzeczności z postanowieniami umowy dzierżawy”. Biorąc pod uwagę konkretne już plany wybudowania na działce Przy Bażantarni dwóch wieżowców teza ta jest wielce prawdopodobna. Zdaniem wyjadaczy, którzy parają się obrotem nieruchomościami od lat, scenariusz opracowany przez użytkownika wieczystego nieruchomości przy ul. Przy Bażantarni prawdopodobnie zakłada dwie opcje. Pierwsza: po otrzymaniu warunków zabudowy darowana przez Ursynów działka zostanie zbyta innemu inwestorowi, co byłoby przedsięwzięciem nader opłacalnym, ponieważ nie ma lepszego interesu niż zainkasowanie kilka milionów za coś, co otrzymało się za darmo. Druga opcja: po zrealizowaniu inwestycji spółka obojętnie z jakiego powodu zaniecha kontynuowania działalności oświatowej. Wtedy jej właściciele zostaną się z dwoma potężnymi domami w znakomitej lokalizacji, które posiadają podziemne garaże i spełniają wszelkie standardy budynków mieszkalnych. Czy w takiej sytuacji jakikolwiek decydent z Urzędu m.st. Warszawy odważy się wydać decyzję administracyjną o ich wyburzeniu lub niedopuszczeniu do eksploatacji? Jest to pytanie retoryczne. Choć dokumenty z kontroli przeprowadzonej przez specjalistów od audytu, brak konkretnych działań udziałowców spółki „Wena” („Vitabrain”), które miałyby na celu terminowe wywiązanie się z obowiązków zapisanych w akcie notarialnym, a także wyjątkowa przychylność okazywana „Wenie” przez nieprzychylnych dla szarego inwestora urzędników z wydziału realizacji urbanistycznej stołecznego ratusza dają podstawy do snucia spiskowych teorii, redakcja tygodnika „Passa” wierzy w czyste intencje Roberta K. i Pawła Bromskiego. Obyśmy się tylko nie pomylili w ocenie. Tadeusz Porębski
3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved." |
|||||||
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|








