| Jolanta i Andrzej Nowakowie ukończyli studia w SGGW i wsiedli na koń, wskrzeszając tradycje na Podla |
Dziś wodzą prawie cały szwadron W latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku jako studenci SGGW śpiewali i tańczyli w Promnych. Teraz hodują 13 koni na skraju Międzyrzeca Podlaskiego i organizują konne rajdy w okolicznych lasach.Kiedy Jolanta Petruczenko brała w Międzyrzecu ślub z Andrzejem Nowakiem, koledzy z ludowego zespołu Promni zajechali pod kościół św. Mikołaja szykiem ułańskim na koniach, po czym weszli do głównej nawy i trzaskając szablami utworzyli szpaler, przez który przeszła do ołtarza młoda para. A chwilę po zaślubinach studenci-ułani zaśpiewali tak wzruszające pieśni, że cały kościół płakał. Po całej ceremonii ruszono konno i zbrojno na wesele, które obyło się na rancu, gdzie dzisiaj małżeństwo Nowaków trzyma wspomniane konie, wśród których króluje wspaniały ogier wielkopolski Lampart, prawdziwy ojciec całego stada. Z dawnymi członkami grupy Promni Nowakowie pozostają w nieustannym kontakcie i przy takich okazach jak okrągła rocznica ślubu tej pary albo ślub córki, Oli Nowakówny, można w Międzyrzecu zobaczyć i posłuchać Promnych z niegdysiejszym kierownikiem Stanisławem Kolbuszem i znakomitym akordeonistą Tomaszem Skonecznym na czele. Studiująca teraz w SGGW Ola Nowak – śladem rodziców – również zasiliła szeregi Promnych, a gdy w ubiegłym roku zespół świętował w Sali Kongresowej swoje 35-lecie, mama i córka zatańczyły jednocześnie na scenie.W czasach studenckich Jola Nowak była primadonną w zespole, tańcząc w pierwszej parze z późniejsszym wicepremierem, a obecnie posłem do Parlamentu Europejskiego Jarosławem Kalinowskim. – Jarek nie zapomniał o starych druhach – opowiada jego była taneczna współpartnerka. – Niedawno zaprosił całą naszą kompanię w liczbie 50 osób do Brukseli. Pojechaliśmy jednym autokarem, który przez całą drogę rozbrzmiewał śpiewem. Zwiedziliśmy europarlament i brukselskie zabytki. W ciągu tygodnia wpadliśmy też do kilku innych miast w Belgii – dodaje Jolanta, dziś pani na międzyrzeckich i podmiędzyrzeckich włościach. Jej mąż jest najpierwszym w okolicy lekarzem weterynarii i do jego przychodni w Kąkolewnicy zwozi się każdego dnia mnóstwo zwierząt. – Jestem od rana do wieczora ogromnie zajęty swoją podstawową pracą, ale oprócz tego trzeba obrządzić konie, w czym Jola jest bardzo pomocna – śmieje się Andrzej, patrząc, jak energiczna małżonka prowadzi traktor albo dogląda plantacji truskawek w gospodarstwie, urokliwie położonym pod lasem. Patriotyczne tradycje są pieczołowicie pięlęgnowane w rodzinie Nowaków. Ojciec Joli (pseudo Podlasiak) był jednym z bohaterów Powstania Warszawskiego, a po kampanii wrześniowej Niemcy usiłowali go wytropić w międzyrzeckich lasach, w których podczas II wojny światowej stoczono niemało walk. Jest też tam miejsce zwane podlaskim Katyniem, gdzie już powojenna władza ludowa zamordowała patriotów. Nowakowie są inicjatorami przedsięwzięć, upamiętniających takie miejsca, w których systematycznie składane są wieńce. Szczególną formą uczczenia pamięci poległych są organizowane przez Andrzeja i Jolę rajdy konne. Dzięki tej parze wskrzesza się niegdysiejszy kult polskich ułanów. – Dziesięć lat temu zaczęliśmy z grupą znajomych od zwykłych przejażdżek po lesie – wspomina Andrzej. – Nasza grupa zaczęła się jednak rozrastać i w 2007 roku założyliśmy stowarzyszenie pod nazwą „Konna Straż Ochrony Przyrody i Tradycji”. Mnie wybrano prezesem, a Jola została sekretarzem stowarzyszenia. Są w nim dyrektorzy dużych firm, inżynierowie, rolnicy, profesorowie. Łączy nas pasja do jazdy konnej. W skali roku odbywamy około 40 rajdów terenowych i defilad z okazji świąt państwowych, kościelnych i wojskowych. Pokazujemy się w mundurach kawaleryjskich, leśnych albo w szlacheckich kontuszach. Od czasu do czasu urządzamy parcours, rozgrywając na naszym ranczu zawody jeździeckie. Wtedy przywdziewamy regularne stroje sportowe. Raz w roku mamy szczególną paradę w Siedlcach, gdzie stacjonuje I Batalion Rozpoznawczy im. I Pułku Strzelców Konnych, których barwy nosimy w tym momencie.Staramy się tworzyć szlaki i ścieżki konne, prowadzimy naukę jazdy na koniu. Wydaliśmy też śpiewnik patriotyczny, który – nawiasem mówić – zawieźlismy naszym europosłom do Brukseli. W tej chwili nasze stowarzyszenie to oddział w sile 150 koni, a więc dobre pół szwadronu – informuje Andrzej Nowak, podkreślając, że jeźdźcy mają od 4 do 64 lat. Rajdy członków stowarzyszenia odbywają się najczęściej w okolicach Łukowa, Garwolina i Białej Podlaskiej. Wkrótce Andrzej poprowadzi towarzystwo do Skrzeszowa-Frankopola, do Serpelic, do Kocka i do Komarowa pod Zamościem, gdzie w 1920 odbyła się największa w XX wieku bitwa kawaleryjska, w której półtoratysięczny oddział polski pokonał 6000 bolszewików. Właśnie tam 31 sierpnia Jerzy Hoffman będzie kręcić sceny do swego najnowszego filmu „Bitwa warszawska”, w którym pokażą się na koniach członkowie kierowanego przez Nowaka stowarzyszenia.Najbliższa impreza stowarzyszeniowa pod hasłem „Jeszcze słychać śpiew i rżenie koni” zaplanowana jest na przyszły weekend. Ranczo Nowaków przeżyje prawdziwy najazd. A w rolach głównych mają tym razem wystąpić z pieśnią na ustach niezastąpieni Promni. Rafał Kos
3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved." |
|||||||
| « poprzedni artykuł |
|---|










