W historiografii warszawskiej kościół św. Katarzyny funkcjonuje przede wszystkim jako najstarsza parafia miasta. W realiach XIII wieku jego znaczenie było jednak również strategiczne. Położenie na wysokiej skarpie nad doliną Wisły pozwalało kontrolować szlaki biegnące ku Jazdowowi i przeprawom wiślanym. W czasach regularnych rajdów łupieżczych punkty takie stawały się naturalnymi miejscami lokalnej obrony.
Mazowsze w ciągłym zagrożeniu
Mazowsze należało wówczas do najbardziej zagrożonych ziem piastowskich. Od północy graniczyło z Prusami, od północnego wschodu z Jaćwieżą i rozwijającą się Litwą. Państwo litewskie dopiero się konsolidowało, a podstawową formą ekspansji pozostawały szybkie wyprawy rabunkowe.
Źródła z epoki opisują te wydarzenia wyjątkowo brutalnie. „Rocznik Traski” pod rokiem 1262 zanotował: „Lithwani ceperunt Iazdow et Semovitum ducem Mazovie occiderunt”, czyli „Litwini zdobyli Jazdów i zabili Siemowita, księcia mazowieckiego”. To jeden z najważniejszych zapisów dotyczących początków Warszawy. Jazdów był głównym grodem książąt mazowieckich przed rozwojem Warszawy lokacyjnej. Jego zdobycie przez wojska litewsko-ruskie oznaczało faktyczne załamanie systemu obronnego regionu.
Jeszcze mocniej skalę zagrożenia pokazują „Roczniki” Jana Długosza opisujące najazd litewski z 1294 roku na ziemię łęczycką. Pierwszy polski historyk pisał: „Litwini, wtargnąwszy do ziemi łęczyckiej, kościoły i wsie palili, ludzi obojej płci oraz każdego wieku mordowali albo w wieczystą niewolę uprowadzali”.
Litewskie wyprawy miały charakter klasycznych rajdów niewolniczo-łupieżczych. Celem było zdobycie bydła, kosztowności i niewolnikw. Mazowsze, słabo zaludnione i zurbanizowane, było szczególnie trudne do obrony.
Kościół na Służewiu jako element systemu obronnego
Właśnie w tym kontekście należy patrzeć na fundację kościoła św. Katarzyny. Średniowieczny kościół na pograniczu nie pełnił wyłącznie funkcji sakralnej. Był najtrwalszą budowlą okolicy, miejscem przechowywania żywności i dokumentów, punktem administracyjnym oraz refugium dla ludności podczas alarmu. Na Mazowszu funkcja obronna kościołów miała znaczenie praktyczne. Dotyczyło to szczególnie obiektów położonych przy szlakach komunikacyjnych i przeprawach.
Istotny jest także kontekst własnościowy Służewa. Według tradycji dobra te otrzymał rycerz Gotard z Rakowa za walki przeciw Litwinom, Jaćwingom i Prusom. Samo nadanie miało więc charakter związany z organizacją militarnego pogranicza.
Pierwszy kościół był prawdopodobnie drewniany. Być może otaczały go znane z grodzisk palisady lub wały, ale ustalenie tego wymagałoby przeprowadzenia celowych badań archeologicznych. Obecną ceglaną świątynię wzniesiono w drugiej połowie XIV wieku, już po okresie największych zniszczeń związanych z najazdami litewskimi. Budowla otrzymała charakterystyczną dla mazowieckiego gotyku zwartą bryłę i grube mury. Sama lokalizacja – na wyniosłej skarpie – zachowała pierwotny walor strategiczny ochrony okolicznej ludności. Pozostałości pierwotnych zabudowań zostały odkryte i są wyeksponowane przy obecnej świątyni.
Kościół św. Katarzyny w późniejszych czasach wielokrotnie doświadczał zniszczeń związanych z historią Mazowsza i Warszawy. Już w okresie potopu szwedzkiego świątynia została splądrowana i częściowo zniszczona przez wojska szwedzkie oraz siedmiogrodzkie.
W XVIII wieku kościół przebudowano, zachowując jednak średniowieczny trzon budowli. Szczególnie cenne pozostały gotyckie mury prezbiterium i część dawnego układu architektonicznego. Podczas insurekcji kościuszkowskiej oraz wojen napoleońskich okolice Służewa ponownie znalazły się na trasie przemarszów wojsk. Jeszcze większe zniszczenia przyniósł wiek XX. We wrześniu 1939 roku rejon kościoła znalazł się pod ostrzałem artyleryjskim. W czasie Powstania Warszawskiego świątynia ponownie została uszkodzona. Najcięższe zniszczenia nastąpiły jednak w 1944 roku, gdy wycofujące się oddziały niemieckie podpaliły i częściowo wysadziły budowlę.
Powojenna odbudowa przywróciła kościołowi historyczny charakter. Zachowano gotyckie partie murów i średniowieczny układ przestrzenny wzgórza kościelnego. Dziś kościół św. Katarzyny funkcjonuje przede wszystkim jako zabytek religijny i jedna z najstarszych świątyń Warszawy. Jego początki związane są jednak z epoką, w której Mazowsze było obszarem permanentnej wojny pogranicza. Historia kościoła przypomina o rajdach jakie pustoszyły ziemie książąt mazowieckich.
Mazowsze nie potrafiło się samo obronić?
Konrad Mazowiecki próbował początkowo rozwiązać problem z najazdami Litwinów i Prusów własnymi siłami. Około 1228 roku powołano zakon Braci Dobrzyńskich, określanych również jako Bracia Chrystusowi z Dobrzynia. Była to niewielka organizacja rycerska utworzona specjalnie do ochrony północnych granic Mazowsza przed Prusami i Litwinami.
Zakon otrzymał swoją siedzibę w Dobrzyniu nad Wisłą i miał prowadzić stałą walkę z pogranicznymi najazdami. Wzorowano się częściowo na zakonach rycerskich działających wcześniej w Hiszpanii i Ziemi Świętej. Problem polegał jednak na tym, że Mazowsze nie posiadało środków pozwalających utrzymać większą siłę militarną.
Braci Dobrzyńskich było niewielu, źródła mówią o kilkunastu rycerzach. Nie dysponowali odpowiednim zapleczem finansowym ani systemem fortyfikacji. W praktyce nie byli w stanie zabezpieczyć pogranicza przed regularnymi rajdami. Pustoszone ziemie, które jeszcze w czasach Władysława Hermana i Bolesława Krzywoustego były stołecznymi, stały się peryferium. Dlatego podjęta została decyzja o sprowadzeniu Krzyżaków. W późniejszej tradycji historiozoficznej Konrad Mazowiecki urósł do symbolu fatalnej pomyłki historycznej. Z perspektywy XIII wieku sytuacja wyglądała inaczej. Mazowsze znajdowało się pod realną presją militarną, której lokalne siły nie były w stanie powstrzymać. Coraz słabiej zaludnione ziemie mogły łatwo zostać zebrane przez Litwinów i przyłączone do ich państwa.
Krzyżacy dysponowali tym, czego brakowało książętom mazowieckim: zawodową organizacją wojskową, ciężką jazdą, doświadczeniem zdobytym w Ziemi Świętej oraz wiedzą o stawiani zamków granicznych. Dla Konrada zakon był narzędziem stabilizacji północnego pogranicza.
W dokumencie kruszwickim z 1230 roku książę przekazał Krzyżakom ziemię chełmińską jako bazę działań przeciw Prusom. Decyzja miała charakter strategiczny, chodziło o stworzenie stałej bariery wojskowej między Mazowszem a terenami pogańskimi.
W krótkiej perspektywie plan okazał się skuteczny. Krzyżacy rzeczywiście ustabilizowali pogranicze pruskie i ograniczyli skalę najazdów. Problem polegał na tym, że zakon bardzo szybko zaczął budować własne, niezależne państwo, ale to już opowieść na inny artykuł o ciężkim sąsiedztwie mazowiecko-krzyżackim.