Serwis korzysta z plików cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę, że będą one umieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Mogą Państwo zmienić ustawienia dotyczące plików cookies w swojej przeglądarce.

Dowiedz się więcej o ciasteczkach cookie klikając tutaj

Co oznacza przepis o ochronie osi widokowych PKiN?

18-02-2026 20:44 | Autor: Prof. Lech Królikowski
W dokumencie miejskim „Strategia. #Warszawa2040+”, na stronie 95 znajduje się rysunek nr 3. „Ochrona krajobrazu kulturowego”. Niby nic nadzwyczajnego, ale po zapoznaniu się z opisem okazuje się, że chodzi o ochronę osi widokowych Pałacu Kultury i Nauki. Na rysunku doliczyłem się czternastu takich osi. Jest to jedyny obiekt w Warszawie, który dostąpił takiego zaszczytu. Jest to tym bardziej ważne, że „Strategia. #Warszawa2040+” ma obowiązywać kilkanaście lat i stanowić będzie w tym czasie podstawę prawną wszelkich działań planistycznych w naszym mieście – stolicy Najjaśniejszej Rzeczypospolitej.

Można powiedzieć, że „jak świat światem”, kolejne mocarstwa „pieczętowały” zdobyte terytoria charakterystycznymi dla siebie budynkami. Po Rzymianach pozostały ruiny podobnych do siebie świątyń, amfiteatrów, łaźni itd. To samo, w bliższych nam czasach, czynili Anglicy, Francuzi i Rosjanie. Za carskich czasów starano się aby nad każdym (ważnym) podbitym miastem dominowała prawosławna cerkiew, najczęściej pod wezwaniem św. Aleksandra Newskiego. Nasi przodkowie mieli jednak odwagę rozebrać warszawski sobór, a odzyskane marmury i inne dekoracyjne materiały wykorzystać do urządzenia wnętrz Teatru Narodowego i Instytutu Geologicznego na Wiśniowej. Sowieci nie byli inni. Dokąd dotarli, to starali się utrwalić ten fakt „stemplem” w postaci charakterystycznych „schodkowych” brył budowli zwieńczonych szpicem, często z gwiazdą. Bezpośrednio po II wojnie światowej, w samej Moskwie wzniesiono siedem „drapaczy chmur” w takim kształcie, z dodatkiem charakterystycznych dekoracji i detali. W Moskwie budynki te przezwano „siostrami Stalina”. Były (i są) to budynki użyteczności publicznej (Uniwersytet im. Łomonosowa – oddany do użytku 9 stycznia 1953 r.), administracyjne (gmachy ministerstw spraw zagranicznych i rolnictwa), hotele (Ukraina, Leningradskaja) oraz mieszkalne. „Siostrę Stanina” wznieśli Sowieci w Rydze (siedziba Łotewskiej Akademii Nauk), a także podobny budynek podarowali Chińczykom (Szanghaj). Takie cudo podarowali też Polsce Ludowej, a my z radości obdarzyliśmy gmach imieniem darczyńcy – Józefa Stalina, uważanego przez wielu za największego zbrodniarza w dziejach.

Oprócz symbolu jakim był (i jest) PKiN, w okresie wasalnej zależności od ZSRR, cała Polska zabudowana została blokowiskami na modę radziecką i bardzo często z elementów pochodzących z „radzieckich fabryk domów”, których wiele wówczas zakupiono. Blokowiska, które były w tamtych czasach bardzo potrzebne, wpłynęły jednak na sowietyzację polskiego krajobrazu kulturowego. To jest spadek po Polsce Ludowej, który jeszcze przez dziesiątki lat będzie widoczny. Większym problemem – moim zdaniem – jest przyzwyczajenie się Polaków do rosyjskich, a później radzieckich wpływów na polskie dziedzictwo kulturowe. Oto, wręcz z zachwytem przyjmujemy odbudowę – za publiczne pieniądze – „domu dochodowego” Iwana Skwarcowa, nazywamy – niezgodnie z prawdą – „Pałacem Saskim” i uważamy wręcz za narodową relikwię. Teraz, już w czwartym dziesięcioleciu niepodległej i suwerennej III RP, wpisujemy do obowiązującego prawa, ochronę osi widokowych Pałacu Kultury i Nauki, czyli podporządkowujemy urbanistykę Warszawy symbolowi zniewolenia.

Nasi przodkowie, przez własną głupotę, doprowadzili w końcu XVIII w. do upadku Rzeczypospolitej. Oczywistym jest, że nasi sąsiedzi byli niezwykle zainteresowani likwidacją naszej państwowości. Tak jest najczęściej między sąsiadami, ale brak wyobraźni rządzących państwem magnatów, skończył się nie tylko 123 latami niewoli, ale także z „oswojeniem” się z niewolą. Były powstania i krwawe ich tłumienia, ale w sierpniu 1914 r. (początek I wojny światowej) ludność, m.in. Warszawy rzucała kwiaty pod kopyta kozackich sotni zmierzających na front, życząc „naszym dzielnym Kozakom” zwycięstwa. Ten wiwatujący tłum nie pamiętał, że nieco wcześniej (1905-1907) ci sami Kozacy masakrowali, protestującą wówczas ludność Warszawy (i wielu innych miast Królestwa).

Na mocy postanowień Kongresu Wiedeńskiego z 1815 r., na podzielonym rozbiorami terytorium Rzeczypospolitej, utworzono Królestwo Polskie, będące częścią Cesarstwa Rosyjskiego i z rosyjskim carem, jako polskim królem na czele. Początkowo królestwo miało znaczną autonomię, czego symbolem mogą być zrealizowane wówczas w Warszawie klasycystyczne gmachy takie jak Teatr Wielki, pałace przy Placu Bankowym, Pałac Staszica, Kościół św. Aleksandra itd. Po upadku Powstania Listopadowego Rosjanie przykręcili śrubę, tym niemniej zbudowany (1839-1842) przez Iwana Skwarcowa „dom dochodowy” w miejscu rozebranego do fundamentów Pałacu Saskiego, utrzymany został w stylu klasycystycznym. Po klęsce Powstania Styczniowego Rosjanie już bez skrupułów realizowali politykę rusyfikacji i sprowadzenia Polaków do roli podobnej do tej, jaką mieli „rdzenni mieszkańcy” w koloniach Anglii, Francji i Hiszpanii. W rosyjskim przewodniku po Warszawie z 1912 r., autorstwa Grigorija Moskwicza, znalazłem bardzo interesujące stwierdzenie dotyczące naszego miasta: „I jeśli stołeczny Petersburg zabiega coraz bardziej o wygląd miasta europejskiego, ale zachowuje swoją rosyjską tożsamość, to Warszawa w okresie stulecia pod władzą rosyjską, jeszcze nie zdążyła tego osiągnąć” (s. 1). Nic też dziwnego, że właśnie wówczas, na przełomie XIX i XX w. Rosjanie wzmogli działania na rzecz rosyjskiej tożsamości Warszawy. Przebudowali Pałac Staszica nadając mu moskiewsko-bizantyjską szatę. Na Placu Saskim wznieśli wspaniały Sobór św. Aleksandra Newskiego z dzwonnicą wysokości 72 m (taką wysokość mają trzy wieżowce na „wschodniej ścianie ulicy Marszałkowskiej), nazywaną złośliwie „wieżą ciśnień prawosławia”. Był to najwyższy budynek w naszym mieście, co sprawiało, że był widoczny ze wszystkich stron. Także wówczas w wielu punktach Warszawy Rosjanie zbudowali kompleksy charakterystycznych koszar, m.in. przy ul. 11 Listopada na Pradze i przy Rakowieckiej na Mokotowie. Najwspanialsze były jednak reprezentacyjne koszary Korpusu Kadetów im. Suworowa w Alejach Ujazdowskich.

Po odzyskaniu niepodległości zburzono sobór na Placu Saskim, przywrócono klasycystyczną formę Pałacowi Staszica, a w koszarach Suworowa (po 1926 r.) umieszczono Generalny Inspektorat Sił Zbrojnych. W dawnym „domu dochodowym” Skwarcowa umieszczono Sztab Generalny, czyli budynki po carskich instytucjach wojskowych, niejako w naturalny sposób, przejęło Wojsko Polskie.

Druga wojna światowa przyniosła Warszawie (i Polsce) nieprawdopodobne zniszczenia, ale także zmianę ustroju i pełną zależność od ZSRR. W pierwszych latach po wojnie wpływy Moskwy nie ogarnęły jeszcze wszystkich dziedzin życia, toteż w Warszawie powstało kilka budynków, będących kontynuacją przedwojennej architektury, np. gmach Centralnego Domu Towarowego (CDT) w Alejach Jerozolimskich (późniejszy „Smyk”). Od około 1950 r. sytuacja diametralnie się zmieniła. Zapanował „socrealizm”, a więc styl w sztuce, w tym także w architekturze, którego „niedościgłe” wzorce powstawały w Moskwie. Nasi twórcy starali się wprowadzać pewne pierwiastki narodowe, ale nie zmieniało to ogólnego obrazu urbanistyki i architektury. Jednoznacznym symbolem dominacji ZSRR w Polsce, był wybudowany (w latach 1952-1955) według radzieckich planów, z radzieckich materiałów i przez radzieckich budowniczych – Pałac Kultury i Nauki im. J. Stalina. Dominował nad miastem (tak jak niegdyś Sobór Aleksandra Newskiego) i w tym celu był wybudowany. Podkreślał sowieckie panowanie i przewagę sowieckiej techniki i kultury. Doszło do tego, że np. w ówczesnej francuskiej encyklopedii Laroussea, hasło „Varsovie” zilustrowane zostało fotografią przedstawiającą PKiN.

Władze Polski Ludowej odbudowały wypalony kompleks dawnych koszar Korpusy Kadetów im. Suworowa (później – GISZ) i umieściły w nim siedzibę premiera i Rady Ministrów Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, a niemalże po sąsiedzku (oddzieloną tylko siedzibą ministra resortu obrony), zlokalizowali siedzibę Ambasady ZSRR.

W wyniku zmiany ustroju po 4 czerwca 1989 r., zmieniły się także „świętości i symbole narodowe”. Okazuje się, że władze naszego demokratycznego i suwerennego państwa, nie widzą nic niestosownego w tym, że polski rząd ma siedzibę w byłych koszarach carskiego korpusu kadetów, noszącego na dodatek imię Aleksandra Suworowa - autora „rzezi Pragi” w listopadzie 1794 r.

Powszechne zobojętnienie na znaczenie narodowych symboli, moim zdaniem, doprowadziło do tego, że w 2026 r., a więc w 36 lat od odzyskania niepodległości, pojawia się oficjalny dokument o ochronie „osi widokowych na PKiN”! Nie sądziłem, że dożyję takich czasów!

Wróć