Serwis korzysta z plików cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę, że będą one umieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Mogą Państwo zmienić ustawienia dotyczące plików cookies w swojej przeglądarce.

Dowiedz się więcej o ciasteczkach cookie klikając tutaj

Czy warto poznać Równinę Wołomińską?

08-07-2026 22:11 | Autor: Wanda Anna WACH
Oglądając niedawno ogromne zniszczenia spowodowane pożarem prawie 300-hektarowego kompleksu leśnego blisko miejscowości Międzyleś w powiecie wołomińskim, może warto przedstawić Czytelnikom historyczne miejsca i zabytki położone na Równinie Wołomińskiej, które na szczęście ta tragedia ominęła. Skoro lipiec, początek wakacji dla dzieci oraz młodzieży i czas urlopów wypoczynkowych dla warszawiaków interesujących się historią i zabytkami w województwie mazowieckim. Proponuję zatem krótkie, kilkugodzinne wypady w soboty lub niedziele, by zobaczyć instytucje kultury i obiekty położone na tzw. Równinie Wołomińskiej, do których można dojechać szybko i bez specjalnych utrudnień.

Równina Wołomińska to dobrze skomunikowany, płaski teren bez głębokich zapadlisk i wysokich wzgórz, porządne drogi dojazdowe, autobusy, szybka kolej mazowiecka i, co ważne, lokalny mikroklimat spokoju z rzeczkami w zielonych zakolach Liwca, Osowca, Cienkiej, Długiej, Rządzy, Boruczy. W osiemnastu gminach tworzących Równinę są pomniki przyrody, miejsca rekreacji i wypoczynku, działki całoroczne i sezonowe, historyczne miejscowości, w których bywali i tworzyli znani malarze i pisarze, m.in. Zofia Nałkowska, Władysław Podkowiński, C. K. Norwid, P. Lelewel. W tych miejscach czekają na turystów ciekawe opowieści i nieznane mieszkańcom Mazowsza informacje przekazywane przez miejscowe muzea lub lokalne grupy działania.

Pierwszą atrakcją wartą zobaczenia (niestety tylko zewnętrznie) jest pałac we wsi Wola Rasztowska, niegdysiejsza letnia siedziba króla Jana III Sobieskiego. Czy nasz bohaterski król bywał tu często nie wiadomo, ale że do Wilanowa miał tylko dzień lub dwa karetą, więc zapewne bywał zanim w roku 1675 uznał, że należy owe dobro przekazać rodzinie Chrzanowskich jako dowód odwagi i bohaterstwa za obronę Trembowli obleganej przez armią turecko-tatarską. Zniszczony podczas działań wojennych w czasach II wojny światowej okazały pałac, odbudowany w latach pięćdziesiątych XX wieku, został przeznaczony na potrzeby Centralnego Zarządu Radiostacji i Telewizji, potem zaś na szkołę podstawową. Obecna dyrekcja placówki jest życzliwa, zainteresowani mogą wejść do środka i zobaczyć wybrane pomieszczenia.

Kilkanaście kilometrów dalej, w parku krajobrazowo-dworskim w Krupkach-Górkach, stoi piękny pałac z przełomu XVIII i XIX tworząc tzw. „Zespół pałacowo-parkowy „Alexandrium”. Dziś należący do historyka, profesora Uniwersytetu Warszawskiego, wieki wcześniej był własnością syna naszego króla Stanisława Augusta Poniatowskiego (też Stanisława) urodzonego z morganatycznego związku z Elżbietą Grabowską. Można wejść do środka, zobaczyć poszczególnie pomieszczenia i wybrane sale, wypić kawę w eleganckiej restauracji, porozmawiać z sympatycznym personelem. Niedaleko pałacu, na małej rzeczce Rządza, ktoś dociekliwy zapewne potrafiłby „wyszukać” historyczny układ hydrotechniczny, groblę i przepusty drewnianego młyna wodnego, należący do nielicznych obiektów dawnego budownictwa przemysłu spożywczego. Niestety nie ma już kanału, stopnia wodnego oraz mostku, a dolna część tzw. młynówki dawno zarosła dziką roślinnością. Szkoda. Z Krupkami–Górkami związana jest historia majora Henryka Dobrzańskiego „Hubala”, lecz wstęp do miejsca z oddzielnym parkiem krajobrazowym i prywatnymi zabudowaniami ogranicza „własność prywatna”. Może kiedyś?

Na trasie linii kolejowej Warszawa Wileńska - Małkinia, we wsi Chrzęsne, znajduje się pałac wzniesiony w XVII wieku przez Stefana Dobrogosta Grzybowskiego, chociaż badana archeologiczne wykazały czas wcześniejszy sięgający średniowiecza. Ciekawe są dzieje obiektu. Do wybuchu II wojny światowej w 1939 roku należał do rodziny Karskich. Pałac nazywał się wówczas dworem, bywał w nim zapraszany przez ówczesnych właścicieli wspomniany W. Podkowiński, gościł K. C. Norwida. To tutaj szkicował historyczne rysunki Szymon Kobyliński, dyskutowali o literaturze i poezji znani skamandryci. W 1945 roku dwór razem z parkiem i okoliczną ziemią przeszedł, podobnie jak inne własności ziemskie, na Skarb Państwa na mocy licznych dekretów, w tym dekretu Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego z dnia 6 IX.1944 roku.

Dekadę później zniszczony i rozgrabiony przez wojska niemieckie, a potem wyzwolicielskie frontu białoruskiego w czasach II wojny światowej, obiekt przejął w zarząd jako „bezpański” miejscowy PGR, w którym urządził przechowalnię zboża, siana i innych płodów rolnych. Znacznie później, częściowo uporządkowany, został placówką wychowawczą dla młodzieży z trudnościami wychowawczymi zorganizowaną przez władze oświatowe. W XXI wieku (rok 2002) stał się pałacem należącym do Powiatu Wołomińskiego. Kompleksowy remont całego zespołu (pałac, spichlerz, budynek administracyjny i park) wykonany pod nadzorem archeologa przywrócił obiektowi historyczny układ wnętrz, przystosowując go do nowych funkcji. Wyposażony w meble i dekoracje (odtworzone według wzorów z epoki) można obecnie zwiedzać uczestnicząc w multimedialnej prezentacji (hologramy) opartej na technologii projekcji „żywego” obrazu w przestrzeni, łączącej w sobie zaawansowane techniki holograficzne z walorami edukacyjnymi. Zwiedzający widzą Norwida, słuchają jego poezji, uczestniczą we wspomnieniach Podkowińskiego ilustrowanych techniką mappingu. Taka prezentacja przybliża zwiedzającym czas nie tylko z początków XVI wieku, kiedy pałac powstawał.

A minusy? Dzisiaj w odtworzonych pokojach niestety nie ma nic z oryginałów (nawet w gabinecie bibliotecznym), żadnej książki z ogromnego zbioru sygnowanego napisami „Dominium Chrzęsne” lub „Zygmunt hrabia Karski–biblioteka”. Po prosu pustka, bez małej witrynki z tomikiem jego wierszy, a był poetą, członkiem grupy „SKAMANDER”. Historia zna takie przypadki, a przecież żal. Opowiadając o trzech z kilkunastu wybranych obiektów, jakie istnieją na mapie administracyjnej obecnego województwa mazowieckiego, Równina Wołomińska powinna zainteresować stołecznych Czytelników. Może odkryją na własną rękę inne miejsca, znajdą coś na polach bitwy warszawskiej pod Ossowem w 1920 roku, zachwycą się niesamowitym obrazem w zabytkowym kościele w Postoliskach namalowanym przez Miłosza Kotarbińskiego i pieczołowicie odrestaurowanym przez Pracownie Konserwacji Zabytków ASP w Warszawie? Czy odnajdą drogę, by zapukać także do rezydencji dworskiej w Jadowie? A może ktoś ciekawy wejdzie do dworku babci Norwida w Strachówce lub posmakuje lokalnych produktów przygotowywanych przez Warsztaty Ożywienia Gospodarczego w Starym Kraszewie?

Fot. wikipedia

Wróć