Raz pewien Jarek wezwał Karola
I rzekł do niego: To moja wola.
Po to zrobiłem cię Prezydentem,
Żebyś mi służył swoim talentem.
Masz się postarać, dobrze ci radzę,
By moim kumplom przywrócić władzę.
Za rok wybory, ale już teraz
Musisz się szybko pozbyć premiera.
Utrudniaj życie mu jak potrafisz.
Ja go nie znoszę, niech go szlag trafi!
Dużą fortunę dostaniesz w spadku,
Gdy doprowadzisz rząd do upadku.
A jeszcze więcej zaznasz zaszczytów,
Gdy doprowadzisz do polexitu.
To nie love story. Jako historyk
Wiesz skąd się wzięły polskie rozbiory.
Skuteczne było Liberum Veto,
Teraz znów weto będzie zaletą.
Karol, wszak nie był analfabetą,
Przeto wysłuchał pana z kuwetą
I gdy zadanie otrzymał takie,
Stał się niebawem wetomaniakiem.
Wetował wszystko co dzień od rana
I dumny z miana był wetomana.
Kobietom – weto, facetom – weto,
Weto poetom i wierszokletom,
Weto operom, chórom, baletom,
W orkiestrach weto – fletom, klarnetom,
Dietom, kotletom, zupie z wegetą,
Stanowcze weto – lekkoatletom.
W kartach waletom, w wojsku kadetom,
Wraz z kibolami grozi maczetą,
Za co, słuchajcie panowie, panie,
Nawet Putina zdobył uznanie,
Bo jeśli dawać wiarę gazetom,
Śmierdzi to weto ruską skarpetą.
Już o tym wecie głośno na świecie.
I co powiecie? Aprobujecie?
Bijecie brawo? Przytakujecie?
A może raczej protestujecie?
Jak się skrzykniecie, będzie pikieta.
Weto naszego wymaga weta.
© MKWD (Muzyczny Kabaret Wojtka Dąbrowskiego)