W najnowszej ekspozycji prezentowanej w Zachęcie Krzysztof Gil pochyla się nad pojęciem getta i procesu gettoizacji. Nie ogranicza się jednak do getta w jego ujęciu historycznym, czyli do wyodrębnionej przestrzeni, często jeszcze dodatkowo ogrodzonej i dozorowanej, w której przymusowo osiedla się określoną grupę ludzi, która zostaje oddzielona od reszty społeczeństwa z powodów etnicznych, religijnych, społecznych, ekonomicznych lub politycznych. Gil ujmuje getto znacznie szerzej – jako decyzje administracyjne, nierówności ekonomiczne i społeczne, ale także uprzedzenia i stereotypy funkcjonujących w zbiorowej wyobraźni. To właśnie „getto wyobraźni” wydaje się jednym z najważniejszych pojęć tej wystawy. Gil pokazuje bowiem, że wykluczenie zaczyna się znacznie wcześniej niż w momencie postawienia muru czy zamknięcia granicy. Rodzi się w języku, w mediach, w powtarzanych bezrefleksyjnie kliszach. Najpierw powstaje obraz „Innego”, a dopiero później społeczne przyzwolenie na jego marginalizację. Perspektywa artysty ma charakter osobisty, choć nie jest autobiograficznym wyznaniem. Gil wychował się na romskim osiedlu w Nowym Targu powstałym w wyniku polityki przymusowego osiedlania ludności romskiej. Dorastał w czasie, gdy przemoc wobec Romów, ataki skinheadów o skrajnie nacjonalistycznych poglądach, czy wymuszona emigracja stanowiły element codziennego doświadczenia wielu rodzin. Te wspomnienia nie stają się jednak centrum opowieści. Są raczej punktem wyjścia do refleksji nad uniwersalnymi mechanizmami wykluczenia, które powracają niezależnie od czasu, miejsca i politycznego kontekstu.
Największą siłą wystawy jest jej powściągliwość. Gil nie epatuje obrazami brutalnej przemocy, czy poruszającymi wizerunkami osób doświadczających cierpienia. Nie pokazuje przemocy wprost. W czasach, gdy różne media potrafią wręcz zalać nas drastycznymi fotografiami i obfitującymi w brutalne szczegóły relacjami z kolejnych kryzysów humanitarnych, taki gest okazuje się zaskakująco skuteczny. Artysta wybiera strategię niedopowiedzenia. Zamiast dokumentować, buduje atmosferę niepokoju. Zamiast oskarżać, prowokuje do samodzielnego odczytywania znaczeń.
W pracach Gila obecne są ślady nieobecnych bohaterów, fragmenty historii, które zostały wyparte lub zepchnięte na margines. Artysta operuje językiem symboli, unikając publicystycznej dosłowności. Na ekspozycji w Zachęcie zobaczymy obrazy nawiązujące do znanych dzieł innych artystów - dyptyk „Niedzielne popołudnie” odwołuje się do obrazu francuskiego postimpresjonisty Georges’a Seurata „Niedzielne popołudnie na wyspie Grande Jatte”. Uwagę odwiedzających wystawę od razu na wejściu przyciągają ułożone na sztucznej trawie arbuzy. Owoc ten od czasu izraelsko-arabskiej Wojny Sześciodniowej w 1967 roku urósł do rangi symbolu solidarności z Palestyną oraz tożsamości Palestyńczyków (eksponowanie flag palestyńskich było zakazane lub ograniczane, a arbuza ma dokładnie taką kolorystykę jak palestyńska flaga). Arbuz był też ważnym symbolem w historii Afroamerykanów w Stanach Zjednoczonych – po zniesieniu niewolnictwa stał się symbolem wolności i niezależności ekonomicznej ciemnoskórych mieszkańców USA, którzy zajęli się m.in. uprawą arbuzów. Jednak z biegiem czasu posłużył on białym rasistom do karykaturalnego przedstawiania tej grupy etnicznej jako leniwej i niecywilizowanej (potrafiącej jedynie uprawiać i jeść arbuzy).
Krzysztof Gil przypomina nam, że dzisiejsze getta nie muszą być otoczone murami. Mogą przyjmować postać strzeżonych ośrodków dla cudzoziemców, osiedli zamkniętych, zdegradowanych dzielnic peryferyjnych czy nawet społecznych baniek tworzonych przez klasowe i kulturowe podziały. W tym sensie wystawa staje się opowieścią o świecie coraz bardziej pofragmentowanym, w którym wspólna przestrzeń publiczna ulega stopniowemu rozpadowi.
„Nikt was tu nie chce” to jedna z tych wystaw, które działają długo po opuszczeniu galerii. Nie dlatego, że szokują, lecz dlatego, że podważają pozorną oczywistość społecznych podziałów. Gil pokazuje, że proces wykluczenia zaczyna się tam, gdzie przestajemy dostrzegać człowieka, a zaczynamy widzieć wyłącznie kategorię, stereotyp lub etykietę. W Zachęcie powstała wystawa niezwykle aktualna, ale jednocześnie wolna od doraźności. To sztuka zaangażowana, ale nie w sposób nachalny. W czasach narastających problemów migracyjnych i nasilających się postulatów o uszczelnianie granic, Krzysztof Gil przypomina, że najtrudniejsze do zburzenia mury istnieją nie w przestrzeni miast, lecz w naszych głowach.
Wystawie towarzyszy bogaty program wydarzeń dodatkowych, których celem jest zainicjowanie szerszej dyskusji na tematy takie jak wykluczenie społeczne, nietolerancja czy segregacja. Organizatorem tych wydarzeń jest Fundacja W Stronę Dialogu - czołowa organizacja działająca z i na rzecz społeczności romskiej w Polsce, która prowadzi działania rzecznicze, edukuje, wzmacnia społeczność romską i promuje dialog międzykulturowy.
Do 20 września oglądać można również drugą z najnowszych wystaw prezentowanych aktualnie w Zachęcie – „Dojrzewanie”. Kuratorkami wystawy są Katarzyna Kołodziej-Podsiadło, Joanna Kordjak oraz Julia Marchand.
Ekspozycja ta nie jest kolejną opowieścią o młodości widzianej przez pryzmat nostalgii. Kuratorki proponują raczej wielogłosowy portret pokolenia dorastającego w świecie naznaczonym niepewnością, nadmiarem informacji, kryzysem zdrowia psychicznego i doświadczeniem globalnych zagrożeń. To jedna z tych ekspozycji, które nie próbują mówić o młodych ludziach, lecz oddają im głos. Już od pierwszych sal uwagę zwraca różnorodność zastosowanych mediów. Filmy, instalacje, obiekty i projekty interaktywne tworzą środowisko bardziej przypominające przestrzeń doświadczenia niż tradycyjną wystawę sztuki współczesnej. Twórcy nie proponują jednej definicji dorastania. Przeciwnie – pokazują je jako proces pełen sprzeczności: jednocześnie fascynujący i bolesny, wyzwalający i obciążający.
Największą siłą ekspozycji jest jej autentyczność. Obok prac uznanych artystów pojawiają się realizacje stworzone wspólnie z nastolatkami, dzięki czemu wystawa unika tonu mentorsko-edukacyjnego. Młodzi uczestnicy nie są tu jedynie bohaterami opowieści, lecz jej współautorami. Szczególnie interesująco wypadają projekty powstałe we współpracy z ukraińskim kolektywem fra fra fra, które wprowadzają perspektywę dojrzewania naznaczonego doświadczeniem wojny i migracji.
„Dojrzewanie” porusza tematy, które dziś trudno ignorować: presję mediów społecznościowych, samotność, kryzysy emocjonalne czy poczucie utraty sprawczości. Jednocześnie wystawa nie popada w katastrofizm. Sztuka jawi się tutaj jako narzędzie budowania relacji, odzyskiwania głosu i tworzenia alternatywnych form komunikacji. To szczególnie ważny przekaz w czasie, gdy instytucje edukacyjne i system wsparcia psychologicznego często okazują się niewystarczające i nie dość dobrze przygotowane, aby wspierać młodych ludzi w tym trudnym, a jednocześnie pięknym i arcyważnym okresie ich życia.
Wystawę należy uznać za jedną z ciekawszych propozycji programowych Zachęty ostatnich miesięcy. Pozostając ważną społecznie, unika publicystycznej dosłowności. Zamiast gotowych odpowiedzi proponuje przestrzeń do rozmowy o tym, jak wygląda wejście w dorosłość w świecie pełnym niepokoju i nieustannych zmian. Co istotne, jest to rozmowa, w której głos młodego pokolenia wybrzmiewa nie jako przedmiot analizy, lecz jako głos uczestników debaty. „Dojrzewanie” pozostawia widza z poczuciem, że dorosłość nie jest stanem, który osiąga się raz na zawsze. Jest raczej procesem ciągłego uczenia się świata i siebie – procesem, który dotyczy zarówno nastolatków, jak i tych, którzy młodość mają już dawno za sobą.
Wystawy w Zachęcie – Narodowej Galerii Sztuki przy pl. Małachowskiego 3 oglądać można w godzinach otwarcia placówki, czyli od wtorku do niedzieli od 12 do 20, kasa biletowa jest czynna do godziny 19:30. Szczegóły odnośnie placówki, aktualnych wystaw i cen biletów znajdą państwo na stronie www.zacheta.art.pl.