Od czasów średniowiecza odbywały się w Warszawie w ostatniej dekadzie czerwca tak zwane jarmarki świętojańskie. W XIX wieku Jarmark Generalny Świętojański był największym w tej części Europy targiem na wełnę. Zjeżdżali więc do Warszawy właściciele majątków hodujących owce, kupcy i inni biznesmeni. Przyjeżdżający do stolicy mieli na uwadze zarówno sprzedaż surowca, jak też rozrywkę w wielkim mieście, co było łatwiejsze, szczególnie po zbyciu przywiezionego towaru. Od 1841 r., to jest od ustanowienia wyścigów konnych w Warszawie, gonitwy rozpoczynały się 20 czerwca i trwały dwa dni. Wyścigi zaczynały się bezpośrednio po zakończeniu trwającego w mieście Jarmarku. Miejscem końskiej rywalizacji było Pole Mokotowskie.
Pierwszy dzień wyścigów (20 czerwca 1841 r.) przyciągnął na Pole Mokotowskie około 20-tysięczną rzeszę widzów, a przez Rogatki Mokotowskie przejechało 1500 pojazdów konnych, nie licząc tych, którzy przyjechali wierzchem. Wyścigi zaszczycił sam Iwan Paskiewicz, carski namiestnik w Królestwie Polskim. Uroczystość szeroko relacjonowała prasa wyliczając dostojnych gości, liczebność tłumów i opisując konie. Przedsięwzięcie zorganizowane zostało przez grupę polskich arystokratów i hodowców koni pod nieformalnym przywództwem Józefa Dulewskiego. Był on w tamtym czasie inspektorem rządowego stada w Janowie Podlaskim, znawcą nowoczesnych metod hodowli i wielkim miłośnikiem koni angielskich.
Po stłumieniu Powstania Listopadowego Iwan Paskiewicz uzyskał dozgonną wręcz wdzięczność cara Mikołaja I. Celem podkreślenia swojej pozycji sprowadził do Warszawy dwa pułki kawalerii złożone z górali kaukaskich, by ochraniały go i asystowały podczas uroczystości. Fakt ten potwierdza tezę, iż Paskiewicz był miłośnikiem koni. Tę cechę wykorzystali Polacy i tylko dzięki jego osobistemu wsparciu Petersburg zatwierdził w dniu 23 marca 1841 r. powołanie Towarzystwa Wyścigów Konnych jako spółki akcyjnej. Statutowym obowiązkiem Towarzystwa był rozwój i wspieranie hodowli koni rasowych w Królestwie Polskim, a jedną z dróg prowadzących do tego celu miały być wyścigi konne w Warszawie. Powstałe Towarzystwo liczyło 153 członków rzeczywistych oraz 313 członków przybranych. Pierwszym prezesem został generał lejtnant Zygmunt Kurnatowski, były dowódca pułku strzelców konnych carskiej lejbgwardii.
W kronikach odnotowano, że w historycznej pierwszej gonitwie, która odbyła się na dystansie 1,5 wiorsty (1 wiorsta = 1,0668 km) zwyciężyła klacz „Lady Stanhope”, za co właściciel stajni otrzymał 2500 złotych polskich, to jest około 490 g czystego złota. Wyścigi przyciągnęły naonczas licznych wielbicieli koni, ale także nuworyszów pragnących bywać w „wyższych sferach”. Nie wypadało nie bywać na wyścigach, to był wręcz obowiązek towarzyski. Po upadku Powstania Styczniowego warszawskie Towarzystwo Wyścigów Konnych podporządkowano Głównemu Zarządowi Stad Państwowych w Petersburgu. Od tego czasu na głównej trybunie przeważali oficerowie elitarnych pułków kawalerii stacjonujących w Warszawie. Kadra złożona z synów rosyjskiej arystokracji wywalczyła sobie przywilej, że pułki lejbgwardii mogą stacjonować tylko w Petersburgu, Moskwie i Warszawie.
Trybuny na Polu Mokotowskim gromadziły jednak także polską arystokrację i finansjerę. W 1880 r. władze administracyjne wydały pozwolenie na wprowadzenie totalizatora, co spotęgowało zainteresowanie wyścigami. W 1895 r. hr. August Potocki ustanowił gonitwę nazwaną „Wielka Warszawska”. Ta najważniejsza gonitwa selekcyjna rozgrywana jest w stolicy każdego roku (za wyjątkiem obu wojen światowych) od 1949 r. Tor wyścigów konnych na Polu Mokotowskim był sukcesywnie zawężany, głównie przez rosyjskie wojsko, dla którego Pole było jednym z trzech stołecznych poligonów. Przed pierwszą wojną światową na części Pola Mokotowskiego powstało pierwsze warszawskie lotnisko stopniowo zajmujące coraz większą powierzchnię. Zaczęto więc rozważać konieczność znalezienia nowego miejsca dla wyścigów konnych, czego owocem był zakup folwarku Służewiec.
Jarmark Generalny Świętojański w Warszawie był największą imprezą handlową i kulturalną w Królestwie Polskim. Głównym obszarem zainteresowania to handel wełną i towarami pochodnymi. Z całej Rzeczypospolitej zjeżdżali do Warszawy producenci, by sprzedać swój towar, a później „bawić się na bruku stołecznym w wielkich panów” – jak twierdził Juliusz W. Gomulicki. Powołując się na Kroniki Prusa pisał, że „kto przywiózł 500 pudów wełny otrzymywał tytuł jaśnie wielmożnego, kto 250 wielmożnego, a kto 30 pudów był tylko panem dobrodziejem”. Targowano się więc zajadle i bawiono do upadłego. W roku 1461 ustanowione zostały cztery jarmarki rocznie: dwa tygodnie po Wielkiej Nocy, 24 czerwca, 1 sierpnia i 15 października.
W maju 1816 r. namiestnik Królestwa Polskiego gen. Józef Zajączek wznowił na Marywilu istniejący w tym miejscu od 1721 r. „Jarmark Walny”. Po kilku latach jarmark upadł, ponieważ w 1825 r. władze Królestwa Polskiego powzięły decyzję o budowie gmachu Teatru Wielkiego. W roku 1828 przeniesiono jarmark na Plac Krasińskich. Pomysł poparł finansowo Bank Polski, w wyniku czego przez kilkadziesiąt lat Jarmark Generalny Świętojański w Warszawie funkcjonował jako popularna w kraju impreza handlowa i kulturalna, której częścią od 1841 r. były wyścigi konne. W 1874 r. bank wybudował nowe magazyny przy ulicy Nowogrodzkiej i jej przecznicy, którą wówczas nazwano Składową (obecnie Pankiewicza). W miejscu dawnych składów wełny stoi obecnie m.in. Bank Rolny przy ul. Nowogrodzkiej 50. Obiekt ten jest jedynym materialnym śladem tradycji corocznych wystaw rolniczych nakazanych przy powoływaniu Towarzystwa Wyścigów Konnych.
Od lat trwa w Warszawie dyskusja na temat święta stolicy. W 1991 r. w dwusetną rocznicę uchwalenia prawa o miastach za datę takiego święta uznano 21 kwietnia, dzień, w którym prawo o miastach wpisano do ksiąg miejskich Starej Warszawy. Data ta nie zyskała jednak uznania warszawiaków. Głównym mankamentem była pogoda, która na początku trzeciej dekady kwietnia potrafi być kapryśna, co w naturalny sposób ogranicza imprezy plenerowe, które z natury rzeczy są główną atrakcją tego typu wydarzeń. Później za datę święta stolicy przyjęto dzień 1 sierpnia – dzień wybuchu Powstania Warszawskiego – także ta data nie została zaakceptowana przez opinię publiczną. Pamięć o śmierci 200 tysięcy mieszkańców miasta stała w ewidentnej sprzeczności z istotą święta, które powinno być przede wszystkim radosne. Dyskusja o dacie święta Warszawy trwa więc nadal.
Fundacja „Equus” proponuje, by rozważyć datę 24 czerwca, czyli dzień świętego Jana. Święty Jan Chrzciciel jest najstarszym patronem naszego miasta, a jego imię towarzyszy Warszawie już od 700 lat. Ponadto, dzień 24 czerwca jest najdłuższy w roku, a noc najkrótsza. Noc świętojańska w tradycji Słowian to czas magiczny, związany z licznymi obrzędami i legendami. Z datą tą wiążą się także tradycyjne „Wianki”. Ważne jest też, że ta data nie ma podtekstu politycznego. Gdyby święto Warszawy wyznaczono na dzień Świętego Jana i przywrócono ideę jarmarku (oczywiście w całkowicie nowej formule), połączoną z wyścigami konnymi, które od zawsze były jedną z atrakcji jarmarku, mielibyśmy w Warszawie ogromną imprezę plenerową, ale także gigantyczne przedsięwzięcie handlowo – gospodarcze. Ten ostatni atut jest o tyle istotny, iż wskrzeszony przed laty Jarmark Dominikański w Gdańsku jest imprezą ściągającą nad Motławę dziesiątki tysięcy turystów z całej Europy.
Jarmark Generalny Świętojański w Warszawie pod koniec czerwca mógłby być nową atrakcją stolicy Polski, jak też wielką promocją Warszawy. Wszelkie imprezy organizowane w tym czasie w związku ze świętem Warszawy, w tym wyścigi konne, zyskałyby ogromna widownię i międzynarodowy rozgłos, a tym samym także powodzenie finansowe. Zaproponowane przedsięwzięcia warte są zatem poważnego rozważenia i starannej analizy biznesowej ze strony władz Warszawy oraz zarządu państwowej spółki Totalizator Sportowy.