Serwis korzysta z plików cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę, że będą one umieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Mogą Państwo zmienić ustawienia dotyczące plików cookies w swojej przeglądarce.

Dowiedz się więcej o ciasteczkach cookie klikając tutaj

Krwawe psy towarzysza Stalina

01-07-2026 21:37 | Autor: Prof. Lech Królikowski
Dla wielu mieszkańców dawnego Związku Sowieckiego Józef (Iosif) Stalin nadal jest symbolem potęgi i prestiżu ich państwa, a przede wszystkim wodzem w zwycięskiej wojnie z hitlerowskimi Niemcami. Przy takiej postawie wszelka krytyka „generalissimusa” jest nie tylko niestosowna, ale często traktowana jako działalność antypaństwowa. Oczywiście nie wszyscy w Rosji tak myślą, dlatego duże znaczenie mają książki, szczególnie rosyjskich autorów, krytyczne wobec Stalina i jego rządów.

Przykładem jest praca Nikity Wasiljewicza Pietrowa pt. „Psy Stalina” opublikowana w Rosji w 2011 r., a w Polsce w 2012 r. (wydawnictwo „Demart SA”). Urodzony w 1957 r. autor książki, z wykształcenia inżynier-chemik, pracował przez pewien czas w Instytucie Energii Atomowej. Doktorat z historii uzyskał na uniwersytecie amsterdamskim, gdzie napisał i obronił rozprawę o działalności Stalina oraz organów NKWD-MGB. Mając wykształcenie z zakresu nauk ścisłych wyjątkowo starannie i wnikliwie badał posowieckie archiwa, toteż opublikowane przez niego dane zasługują na pełną wiarygodność. Docenione to zostało także w Rosji, czego dowodem jest powołanie go na funkcję wiceprzewodniczącego słynnego stowarzyszenia „Memoriał” broniącego praw człowieka i dokumentującego stalinowskie zbrodnie, w tym dokonane na Polakach. Nie jest więc zaskoczeniem, że w 2021 r. Putin zdelegalizował „Memoriał”, a jego działacze są prześladowani. W tym miejscu można dodać, że stowarzyszenie „Memoriał” przy współpracy z polską Fundacją Ośrodek „Karta” w Warszawie, od wielu lat tworzy bazę danych o polskich obywatelach represjonowanych w ZSRR. Po formalnym rozwiązaniu Związku Radzieckiego, co miało miejsce 26 grudnia 1991 r., dostęp do posowieckich archiwów stał się łatwiejszy. Wówczas to wiele dokumentów z klauzulą: „Chranit wieczne”, czyli „nie udostępniać nigdy” po raz pierwszy ujrzało światło dzienne. Z dokumentów tych wyłonił się przerażający obraz „imperium zła”.

W Polsce dużo wiemy na ten temat od naszych bliskich, którzy przeżyli stalinowski terror, ale okazuje się, że jest to tylko niewielka część obrazu, do którego dotarli rosyjscy badacze, w tym m.in. Nikita Pietrow. Na okładce drugiego wydania omawianej tu jego książki (2022 r.), zamieszczone są fragmenty opinii o tej pracy. Napisano tam m.in.: „Wartość dokumentacyjną pracy Nikity Pietrowa trudno przecenić. Ujawnia on mechanizmy funkcjonowania państwowego systemu zbrodni, represji i zastraszania społeczeństwa. Była to istota władzy sprawowanej przez Wszechzwiązkową Komunistyczną Partię Bolszewików (WKPb), którą kierował Józef Stalin”. W innym miejscu o Stalinie: „Autor dokumentuje jak osobiście – do ostatnich swoich dni – ten genialny uczeń i kontynuator dzieła Lenina zlecał, kogo i w jaki sposób należy torturować”. Państwowy aparat przemocy (psy Stalina) z nawiązką wywiązywał się ze zleconych zadań. Nikita Pietrow dotarł m.in. do akt personalnych ludzi dokonujących egzekucji. „Gwiazdą” wśród oprawców był major bezpieczeństwa państwowego Wasilij Błochin (1895 – 1955), który, jak wynika z ustaleń Pietrowa, miał osobiście rozstrzelać w latach 1924 – 49 nawet 20 tysięcy skazańców. Wiosną 1940 r. pod kierownictwem i przy bezpośrednim udziale Błochina rozstrzelano w Kalininie (Twer) 6311 polskich jeńców z obozu ostaszkowskiego. Już pierwszej nocy ekipa Błochina rozstrzelała 343 osoby, w kolejnych dniach zarządził, by dostarczać mu partie nie większe niż 250 osób.

Nikita Pietrow przytoczył wspomnienia jednego z podwładnych Błochina: „Oczywiście wódkę piliśmy do utraty przytomności. Co by nie mówić, ta praca nie należała do lekkich. Tak bardzo byliśmy czasem zmęczeni, że ledwo staliśmy na nogach. A myliśmy się wodą kolońską. Do pasa. Inaczej nie dało się pozbyć zapachu krwi i prochu. Nawet psy na nasz widok uciekały i jeśli szczekały, to z daleka”.

Błochin w trakcie 34 lat „wzorowej służby” był awansowany, odznaczany i nagradzany. Dosłużył się stopnia generała-majora oraz otrzymał m.in. Order Czerwonego Sztandaru Pracy, trzy Ordery Czerwonego Sztandaru, Order Czerwonej Gwiazdy, Order Lenina, Order „Znak Honoru”, dwie odznaki „Honorowego Czekisty” oraz złoty zegarek. Otrzymał także wysoką emeryturę za służbę w armii i w „organach”. Książka Nikity Pietrowa, oparta na archiwalnych dokumentach i beznamiętna w relacjonowaniu robi wstrząsające wrażenie. Liczy 430 stron, toteż omówienie chociażby głównych wątków jest niemożliwe. Tym niemniej, chciałbym zwrócić uwagę P.T. Czytelników na dwie sprawy związane z Polską.

Pierwszą jest sowiecka obława w Puszczy Augustowskiej przeprowadzona od 12 do 19 lipca 1945 r. Podczas tej akcji Sowieci zatrzymali 7 tys. osób, z których 592 aresztowano. Istotne jest to, że po aresztowanych zaginął wszelki ślad. Tych ludzi już nigdy nikt nie widział i nie ma ich w żadnej dokumentacji. Po upadku ZSRR polskie władze zwróciły się do Rosji z prośbą o wyjaśnienie ich losu. Główna Prokuratura Wojskowa Federacji Rosyjskiej w piśmie z 4 stycznia 1995 r. skierowanym do Ambasady RP w Moskwie stwierdziła m.in.: „Wymienionym obywatelom polskim (592 osobom) nie przedstawiono zarzutów, sprawy karne nie zostały przekazane do sądów, a dalsze losy aresztowanych nie są znane”. Nikita Pietrow odnalazł jednak w sowieckich archiwach szyfrogram (nr 25212 z 21 lipca 1945 r.) autorstwa Wiktora Abakumowa, bezpośrednio podległego Stalinowi szefa Głównego Zarządu Kontrwywiadu SMIERSZ, adresowany do Ławrientija Berii, ludowego komisarza spraw wewnętrznych, w którym meldował: „Zgodnie z Waszą instrukcją rankiem 20 lipca wysłałem samolotem do Treuburga (obecnie Olecka) generała majora Gorgonowa, zastępcę szefa GUKR SMIERSZ wraz z grupą kontrwywiadowców w celu przeprowadzenia likwidacji bandytów aresztowanych w Puszczy Augustowskiej”.

W dalszej części szyfrogramu Abakumow napisał: „Towarzysze Gorgonow i Zielenin to dobrzy i doświadczeni czekiści, więc wykonają to zadanie”. Po takiej lekturze trudno uwierzyć, że Główna Prokuratura Wojskowa Federacji Rosyjskiej nie zna dalszych losów wówczas aresztowanych 592 polskich obywateli.

Drugą sprawą dla nas ważną i bolesną jest zbrodnia katyńska, której Pietrow poświęcił wiele miejsca. Katyń ma w Polsce bardzo bogatą literaturę. Mamy kopie najważniejszych dokumentów, ale władze na Kremlu nie mogą pogodzić się z faktem, że był okres, gdy nieopatrznie przyznali się do winy. Robią więc wszystko, by maksymalnie utrudnić ujawnienie całej prawdy, m.in. utajniając nazwiska osób uczestniczących w tej zbrodni. Śledztwo w „sprawie katyńskiej” Główna Prokuratura Wojskowa Federacji Rosyjskiej nie tylko umorzyła, ale większość zebranych materiałów otrzymało klauzulę „ściśle tajne”. Nikita Pietrow napisał: „Ukrycie przez prokuraturę wyników śledztwa katyńskiego to fakt bezprecedensowy, ale w kontekście obecnej sytuacji na rosyjskiej scenie politycznej nie powinien nikogo dziwić”.

Szukając nazwisk ludzi związanych ze zbrodnią katyńską Pietrow zwrócił uwagę na rozkaz z 26 października 1940 r., w którym wymieniono nazwiska 125 funkcjonariuszy NKWD pracujących w obwodach: smoleńskim, twerskim i charkowskim, którzy zostali nagrodzeni pieniędzmi za „wybitne osiągnięcia w służbie”. Okazało się, że jest to bodajże jedyny trop do nazwisk wykonawców zbrodni katyńskiej. Na tej podstawie Pietrow odszukał w archiwach brakujące dane o tych osobach i zamieścił je w omawianej książce (51 stron druku). Jednak, jak sam zaznaczył, nie zostały odnalezione analogiczne listy nagrodzonych funkcjonariuszy KGB w Ukrainie i Białorusi. „Imperium zła” istniało, istnieje, a patrząc na wojnę w Ukrainie trudno założyć, że kiedykolwiek przestanie istnieć. Ważne jest jednak to, że istnieją jeszcze Rosjanie, którzy nie akceptują idei „Imperium zła” i mają odwagę – tak jak Nikita Pietrow – stwierdzić: „ Nic bardziej nie hańbi Rosji, jak to płynące z głębi serca usprawiedliwienie dla stalinizmu i masowych represji”.

Wróć