Wiesław Myśliwski urodził się 25 marca 1932 r. w Dwikozach koło Sandomierza. Później wraz z rodzicami mieszkał w Starachowicach, ale podczas okupacji wrócił z matką do rodzinnej wsi. Tak wspominał swoje dzieciństwo w wykładzie „Pisarz do wynajęcia”: „Urodziłem się na wsi i do czasu pójścia do szkoły średniej zdążyłem nasycić się chłopskim światem, który wówczas jeszcze istniał. Tego świata w zasadzie nigdy nie porzuciłem”.
Gdy miał trzynaście lat, zmarł mu ojciec. Sytuacja materialna wdowy z dwójką dzieci (miała jeszcze trzyletnią wówczas córkę) była bardzo trudna. Jedyną szansą dla młodego chłopaka na wyrwanie się z biedy była edukacja. Po liceum, które ukończył w Sandomierzu, Myśliwski zamierzał studiować budowę okrętów na Politechnice Gdańskiej, jednak się nie dostał i wrócił na wieś. Jego dziewczyna i przyszła żona Wacława, z którą ożenił się w 1956 roku, namówiła go, by zdawał na polonistykę. Ukończył takie studia na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, aczkolwiek nie był to jego kierunek marzeń.
Po studiach osiadł wraz z żoną w Warszawie. W latach 1955–1976 pracował w Ludowej Spółdzielni Wydawniczej jako kolejno: asystent redaktora, redaktor, kierownik redakcji literatury współczesnej, zastępca redaktora naczelnego. Później przeszedł do kwartalnika „Regiony” i w latach 1975–1999 był jego redaktorem naczelnym, a w latach 1993–1999 równolegle kierował dwutygodnikiem kulturalnym „Sycyna”.
Stosunkowo późno zdecydował się spróbować swoich sił w literaturze. Zadebiutował w 1967 roku powieścią „Nagi sad”. Jej bohaterem uczynił wiejskiego młodzieńca, który po zdobyciu wykształcenia wraca do domu rodzinnego i zderza się z twardą prowincjonalną rzeczywistością. Książka okazała się wydarzeniem, między innymi dzięki recenzji poety Juliana Przybosia, który pisał o niej: „Tom prozy Wiesława Myśliwskiego przykuł mnie od pierwszych zdań do swego tekstu, gęstego od znaczeń; oderwać się od niego nie można (...) Wiesław Myśliwski pokazał w swojej pierwszej książce wielorakie umiejętności powieściopisarskie. Objawił się nowy talent”. W 1968 roku Myśliwski za „Nagi sad” otrzymał liczącą się w środowisku twórczym Nagrodę im. Stanisława Piętaka. Przyporządkowany został do tak zwanego nurtu chłopskiego w literaturze, czemu się jednak sprzeciwiał: „Nie ma czegoś takiego jak chłopski los. Tak jak nie ma losu szlacheckiego, mieszczańskiego czy innego. Los jest los” – mówił w jednym z wywiadów.
W 1970 roku Myśliwski wydał powieść zatytułowaną „Pałac”, a po czternastu latach ukazało się jego arcydzieło, czyli „Kamień na kamieniu” (1984). Niektórzy krytycy ujrzeli w nim wielką epopeję narodową, porównywalną na swój sposób do „Pana Tadeusza”, choć osadzoną w innych realiach historycznych i społecznych. Choć pisarz odżegnywał się od nurtu chłopskiego w literaturze, stworzył opowieść o kolejnym bohaterze pochodzącym z ubogiej wiejskiej rodziny. To Szymon Pietruszka, który podczas budowy rodzinnego grobowca opowiada historię swojego życia i swojej rodziny, na tle wydarzeń i przemian socjalnych pierwszej połowy XX wieku, sięgającą retrospekcjami także do powstania styczniowego.
Kolejna powieść Myśliwskiego, „Widnokrąg”, ukazała się dopiero po dwunastu latach i z marszu zachwyciła krytyków i czytelników. Pisarz zaprezentował w niej losy jednej osoby opowiedziane z perspektywy dziecka, młodzieńca i osoby dorosłej. Akcję utworu umieścił w miasteczku bez nazwy, w którym bez trudu dostrzec można bliski mu Sandomierz. Niespieszna narracja i wielowarstwowa opowieść, panoramiczność ujęcia tematu i precyzja języka sprawiły, że powieść okazała się literaturą najwyższej próby i w 1997 roku przyznano za nią autorowi Nagrodę Literacką „Nike”. Ceniony krytyk literacki Jan Błoński powiedział podczas laudacji: „Przez dziesiątki lat czytelnicy (a także krytycy) domagali się od pisarzy prawdomównej opowieści o powojennej Polsce: oto ona”.
Myśliwski nie gonił za poklaskiem, nie dyskontował szybko sukcesu. Pisał powoli i na kolejne książki kazał czekać swym czytelnikom wiele lat. W 2006 roku ukazał się „Traktat o łuskaniu fasoli”, który, tak jak poprzednia powieść, zdobył serca miłośników i znawców literatury, w efekcie czego pisarzowi przyznana została po raz drugi Nagroda „Nike”. Po nim podwójnym laureatem tego zaszczytnego wyróżnienia udało się zostać tylko jednej osobie – Oldze Tokarczuk.
Dwa kolejne jego dzieła, „Ostatnie rozdanie” (2013) i „Ucho Igielne” (2018), również zyskały duże uznanie, choć pozostały nieco w cieniu wcześniejszych powieści. Ich autora, który nie rozmieniał się na drobne i nie występował zbyt często publicznie, słuchano z uwagą i czcią. Rozmowy z nim oraz teksty okolicznościowe zostały zebrane i wydane w 2022 roku w tomie „W środku jesteśmy baśnią”.
Był powszechnie czytany i doceniany. Jego książki tłumaczono na wiele języków obcych, adaptowano na potrzeby sceny. Wystawiane też były cztery jego dramaty: „Złodziej” (1973), „Klucznik” (1978), „Drzewo” (1988) i „Requiem dla gospodyni” (2000). Nie miał za to Myśliwski szczęścia do ekranizacji. Wynikało to zapewne ze specyfiki jego prozy, w której mało było akcji, stanowiącej główny budulec kina, dużo zaś materii filozoficznej, która o wiele bardziej nadaje się na scenę. W centrum uwagi pisarza był zawsze język. Mówił: „Literatura jeśli chce być sztuką, musi być sztuką języka, języka jako formy, która nie daje się ponownie użyć, jest bowiem zawsze naczyniem jednorazowego użytku. Nie to, co opowiedziane, lecz jak opowiedziane, decyduje o tym, czy to, co piszemy, ma szansę być sztuką, czy wyjdzie poza literaturopodobny standard”.
Za swoją wybitną twórczość Wiesław Myśliwski otrzymał wiele nagród literackich (między innymi dwukrotnie Literacką Nagrodę m.st. Warszawy, Nagrodę Literacką Władysława St. Reymonta, Nagrodę Literacką Gdynia, Złote Berło Fundacji Kultury Polskiej, Nagrodę Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego) i kilka doktoratów honoris causa polskich uczelni (Akademii Świętokrzyskiej w Kielcach, Uniwersytetu Opolskiego, Uniwersytetu Rzeszowskiego i Uniwersytetu Jagiellońskiego). Uhonorowany został licznymi odznaczeniami, w tym Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski (1980), Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski (1998) i Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski (2012), a także Orderem Ecce Homo (2004) i Złotym Medalem „Zasłużony Kulturze Gloria Artis” (2005).
Był nie tylko Honorowym Obywatelem m.st. Warszawy (tytuł ten otrzymał w 2025 roku), ale też naszym sąsiadem, mieszkańcem Ursynowa. Odszedł w swoim mieszkaniu, cztery dni po 94. urodzinach. Pozostawił owdowiałą żonę Wacławę, z którą przeżył 70 lat.
***
Wiesław Myśliwski był moim najukochańszym współczesnym pisarzem. Wyczekiwałem na jego książki, a potem je smakowałem. Pisał oszczędnie, a wszystko, co wychodziło spod jego pióra, było czystym literackim złotem.
Z jego twórczością zetknąłem się na studiach, gdy zamówiłem do wydziałowej księgarenki (prowadziłem takową na warszawskiej polonistyce) jego trzecią z kolei, a pierwszą głośną i powszechnie cenioną powieść „Kamień na kamieniu”. Pochwyciła mnie od pierwszych zdań i już na zawsze zostałem w kręgu jego języka i wrażliwości. To przejmujące requiem dla odchodzącej w przeszłość kultury chłopskiej, z wszystkimi jej blaskami i cieniami, tak dobrze mi znanej z autopsji, czytałem z nabożnym skupieniem i podziwem, który nie mijał, lecz jeszcze się utwierdzał po lekturze każdego kolejnego dzieła autora „Widnokręgu”.
Dlatego nie posiadałem się ze szczęścia, gdy Mistrz przyjął zaproszenie do udziału w pierwszej edycji Festiwalu Nowe Oświecenie, która odbyła się w Ursynowskim Centrum Kultury „Alternatywy” w październiku 2022 roku. Zobaczyłem się z nim wówczas po raz pierwszy w życiu, i jak się okazuje – po raz ostatni. Na spotkanie z autorem „Ucha Igielnego” przyszło tylu wielbicieli jego twórczości, że nie zmieścili się w naszej największej sali widowiskowo-teatralnej. Wypełnili jeszcze drugą salę, w której urządziliśmy transmisję wideo, a pozostali rozmowę z wielbionym i szanowanym pisarzem, prowadzoną przez poetę Wojciecha Bonowicza, oglądali w internecie. Zapis jej opublikowaliśmy rok później w tomie „Czy to już koniec... świata?”, a skrót jej ukazał się na łamach „Tygodnika Powszechnego”.
Spotkanie w „Alternatywach”, podczas którego Wiesław Myśliwski otrzymał Odznakę Honorową Zasłużonego dla Warszawy, było jego ostatnim publicznym występem. Także taki smutny w sumie, choć dla nas zaszczytny fakt zapisał się w jego życiorysie. Gdy przygotowywaliśmy się do prezentacji spektaklu „Traktat o łuskaniu fasoli”, w wykonaniu zespołu Teatru Witkacego w Zakopanem, który pokazaliśmy dwa dni przed jego śmiercią w naszym centrum kultury, wystosowałem do Mistrza zaproszenie do udziału w tym wydarzeniu. Wiedziałem, że nie jest już aktywny zawodowo, ale miałem cichą nadzieję, że znowu nas obdarzy swoją obecnością. Niestety nie było nam to już pisane.
Odszedł ktoś dla mnie duchowo bliski. Nie mogę uwierzyć, że już go wśród nas nie ma. Są na szczęście jego książki, jego słowa, które, jak twierdził, nie znają śmierci:
„Cały świat jest mową. Gdybyś tak się w ten świat dobrze wsłuchał, mógłbyś nawet usłyszeć, co sto lat temu mówili, a może tysiące. Bo słowa śmierci nie znają. Jakby jakieś ptaki przezroczyste, raz wypowiedziane, krążą już na wieki ponad nami, tylko że ich nie słyszymy. Ale może z wysokości Boga każdego człowieka głos osobno słychać. (...) Bóg się każe słowami ludziom modlić, bo bez słów nie odróżniłby człowieka od człowieka. A i człowiek sam siebie by nie odróżnił, gdyby nie miał słów. Od słowa zaczyna się życie i na słowach kończy. Bo śmierć to tak samo tylko koniec słów” („Kamień na kamieniu”).