Pamiętam pierwszy pocałunek.
Zdawało mi się, że pofrunę.
Wtedy uczucie miałem takie,
Że najprawdziwszym jestem ptakiem.
Do dziś mam w uszach łopot skrzydeł,
Sam nie wierzyłem dokąd idę.
Mocno trzymałem cię w ramionach.
Byłaś mi widać przeznaczona.
Marzyłem o tym. Sen się ziścił.
Słyszałem tylko szelest liści.
Z tobą wznosiłem się do góry,
Prosto do nieba poprzez chmury.
To był nasz pierwszy pocałunek.
Poruszył moją czułą strunę.
Zawładnął duszą. To wspomnienie
Z twoim kojarzy się imieniem.
Muśnięcie warg. Zamknięte oczy.
Czym jeszcze mogę cię zaskoczyć?
Od tamtej chwili jestem gotów,
Codziennie zrywać się do lotu.