Z każdym dniem, od pierwszych dni nowego roku,
Muszę przyznać, w coraz większym jestem szoku.
Politycznej staram się przyglądać scenie,
Lecz to czynię z coraz większym obrzydzeniem.
Mam nadzieję, że mnie dobrze rozumiecie.
Dość mam tego w jakim przyszło żyć nam świecie.
Gdzie nie spojrzeć, dookoła syf, malaria,
W wielu krajach dziś na czele stoi wariat.
Dominują w krąg afery i skandale,
W wyższych sferach trudno się doszukać zalet.
Dziś zwycięża nie ogłada, nie kultura,
Lecz prostactwo, choć skrywane w garniturach.
Powiązania i szemrane interesy,
Narkobiznes, zmowa elit i ekscesy,
Agentura, związki z mafią, a na czele
Pedofile, sutenerzy, stręczyciele.
Z akt Epsteina się wyłania sterta łajna,
Jak sprzedajna zabawiała się ferajna.
Wyszło na jaw! Skandal na światową skalę!
Że rywalem wobec prawa są wandale.
To już nie są przypuszczenia i domysły.
Tylko fakty! I złudzenia wszelkie prysły.
Z tej lektury wnioski są przerażające,
Dla niektórych mogą się okazać końcem.
Polska także się wpisuje w trend światowy.
Nasz Prezydent jest przykładem dość typowym.
I dlatego mych rodaków nie rozumiem,
Że chcą tego. Głos poparcia słyszę w tłumie.
Zgoda na zło mnie naprawdę zastanawia,
Że jest ktoś, kto toleruje stan bezprawia,
Chce u władzy homofoba i faszystę
I nie widzi, że intencje są nieczyste.
Byle łajdak cieszy się autorytetem,
Choć przestępstwa chowa za immunitetem.
Lud go wielbi i uważa za bożyszcze,
Nie dostrzega zaś ogromu zła i zniszczeń.
Umoczeni, uwikłani, zamieszani,
Są masowo popierani, uwielbiani.
I dlaczego ten kto staje przed wyborem,
Akceptuje to, że alfons stał się wzorem?
Jak to jest, że bandy zdrajców i szubrawców,
Mają swoich wielbicieli i wyznawców,
Że ta prawda do niektórych nie dociera
I z uporem wciąż przestępców się wybiera.
Widać jestem zbyt naiwny, starej daty,
Nieco inne mam zasady i dogmaty.
Czego jeszcze się dowiemy od Yeffreya?
Może to otworzy oczy. W tym nadzieja.
© MKWD (Muzyczny Kabaret Wojtka Dąbrowskiego)