Serwis korzysta z plików cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę, że będą one umieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Mogą Państwo zmienić ustawienia dotyczące plików cookies w swojej przeglądarce.

Dowiedz się więcej o ciasteczkach cookie klikając tutaj

Prawda jest jedna, nie ma dwóch prawd

29-04-2026 20:05 | Autor: Tadeusz Porębski
Z trzech braci o imionach Lech, Czech i Rus, którzy osiedli na zachodzie, południu oraz wschodzie dając początek oddzielnym krajom Polsce, Czechom i wschodniosłowiańskiej Rusi, Lech wydawał się sprytem i mądrością nie ustępować braciom. Rus stworzył fundament pod największe obecnie państwo świata, Czech niewielki, ale dzisiaj zamożny i świetnie zorganizowany kraj zamieszkany przez pracowitych i pragmatycznych ludzi, zaś Lech zbudował podwaliny pod państwo lechickie, czyli Rzeczpospolitą, państwo polskie. Po Unii Lubelskiej spuścizna Lecha stała się jednym z największych państw Europy. Sięgała od Morza Bałtyckiego po Morze Czarne, dominując w tej części kontynentu. Byliśmy potęgą w regionie. Aż nadszedł rok 1772 i kolejno 1793 i 1795, kiedy na skutek skrajnego osłabienia wewnętrznego Rzeczypospolitej (anarchia szlachecka i zrywanie sejmów przez liberum veto, kryzys instytucji państwowych, wolna elekcja, słaba władza królewska) zniknęliśmy na 123 lata z mapy Europy. Nigdy już nie posmakowaliśmy przywileju bycia potęgą, chyba że w politycznej głupocie i zacietrzewieniu.

Po 1918 r. kolejne walki frakcyjne, zabójstwo prezydenta Gabriela Narutowicza, przewrót majowy, kampania wrześniowa z hasłem „Nie oddamy nawet guzika”, militarna klęska, niemiecka okupacja, a po niej okupacja sowiecka. Zdrajcy, obcy agenci i polityczna swołocz zawsze mieli się w Polsce dobrze. Aliści w 2004 r. dostaliśmy od losu szansę na odrodzenie się. Stojące w kolejkach po kości wołowe i rąbankę siermiężne dziady Europy zostały przyjęte do europejskiej elity! Nagle otworzyły się granice, można podróżować po Europie na dowód osobisty, wysyłać dzieci do zachodnich szkół i robić na Zachodzie biznes. I powoli, powoli zaczęliśmy dorównywać Niemcom, Francuzom, Włochom – jeździć luksusowymi samochodami, kształcić dzieci na prestiżowych zachodnich uczelniach i bez problemu podróżować gdzie tylko oczy poniosą.

Aż przyszedł rok 2015 i ośmioletnie rządy partii Prawo i Sprawiedliwość (PiS), które na szczęście zakończyły się jesienią 2023 r. dzięki pospolitemu ruszeniu rozumnych Polaków, przede wszystkim młodych. W latach 2015-2023 PiS stworzyło karykaturę europejskiego państwa rządzonego przez polityczne kreatury. Norman Davies, słynny brytyjski historyk, który poświecił się badaniu dziejów państw Europy Środkowej, napisał: „Jarosław Kaczyński zachowuje się jak bolszewik i paranoidalny awanturnik. Prawo i Sprawiedliwość jest najbardziej mściwym gangiem politycznym w Europie”. Jeśli powyższy cytat uzupełni się publiczną wypowiedzią europosła Dominika Tarczyńskiego (PiS), przekonującego z pełną powagą, że jako asystent egzorcysty widział kobiety plujące gwoździami i śrubami, to polskiej prawicy powinno się unikać niczym bomby wodorowej. Za rządów PiS złodziejstwo i korupcja weszły na orbitę okołoziemską. Sprzeniewierzono miliardy publicznych złotówek rozdając je „po uważaniu” partyjnym kolesiom i trefnym, powoływanym „na okoliczność” fundacjom oraz stowarzyszeniom.

Wielu złodziei bezprawnie tytułujących się politykami czmychnęło po 2023 r. na Węgry, by uniknąć odpowiedzialności. Nie mając nic na swoją obronę bredzą, że ponoć nie mieliby w kraju uczciwego procesu, bo rządzi tam „reżim Tuska”. Jest to bezczelność skrajna. Czy ci złodzieje w ogóle znają definicję terminu „reżim”? Podpowiem: reżim to forma władzy charakteryzująca się ograniczonymi prawami obywateli, stosowaniem terroru, represji i ucisku politycznego. Przykładami mogą być junta wojskowa lub dyktatura. Mamy dzisiaj w Polsce coś takiego? Po społecznym wyeliminowaniu PiS z rządu i końcu kadencji Dudy przyszły wybory prezydenckie i wybór Domniemanego na głowę państwa. Nie był to mój wybór, bo nie głosuję na kandydatów podejrzewanych o wyłudzenie, sutenerstwo i kontakty z szemranym środowiskiem kiboli. Szybko okazało się, że mój dystans do pana Domniemanego jest uzasadniony, wetuje ustawę za ustawą nie kierując się interesem państwa i obywateli.

Nawet ślepy widzi, iż jego celem jest możliwie najbardziej dotkliwe uderzenie w obecny rząd. Tak było z ustawą SAFE oraz ustawą regulującą złodziejski rynek kryptowalut. Uzasadnienie weta do ustawy SAFE jest śmieszne, żałosne i nie trzyma się kupy. „Nie podpiszę, bo zadłużyłbym kraj na wiele dekad” – ogłosił Domniemany. Nie mam możliwości, bo zapytałbym go, a kto dzisiaj nie jest zadłużony? Które państwo? Kto dzisiaj kupuje mieszkanie za gotówkę? Ludzie zadłużają się na 3-4 dekady. Kto za gotówkę kupuje dzisiaj nowe auto, a nawet lodówkę czy telewizor? Miliardy z SAFE w formie nisko oprocentowanej pożyczki to dynamiczny rozwój nowych technologii, bezpieczeństwo militarne i dziesiątki tysięcy nowych miejsc pracy. Szwindel z kryptowalutami to równie poważna ustawa, wrażliwa i broniąca ludzi przed złodziejami. Zawetowana. No i stało się – cwany Żyd oszukał Polaków, w tym PKOL i sportowców, na ponad 350 mln zł i schronił się w Izraelu, który słynie m.in. z tego, że nie wydaje nikomu swoich obywateli.

Głupcy, szkodnicy i agenci zgrupowani są zarówno na prawicy skrajnej, jak i liberalnej. Nawołują, byśmy wyszli z UE, ale ani słowa o tym, jaka będzie Polska po opuszczeniu Wspólnoty. Jaka będzie? Nie potrzeba dużej wyobraźni – będzie samotna, słaba, podzielona wewnętrznie i prawdopodobnie rządzona przez polski kołtun. Skończą się wojaże na dowód osobisty, robienie biznesu na Zachodzie (w 2025 r. polscy biznesmeni przejęli 22 zachodnie firmy, w tym 9 niemieckich), czy edukowanie tam polskich dzieci. Litwinom, Łotyszom, Czechom, Rumunom i Bułgarom ani się śni opuszczać UE, a ci ostatni oraz Słowacy wprowadzili nawet euro jako swoją walutę. Strzeżmy się głupców i szkodników, wzorujmy się sąsiadach, którzy tak jak my wyszli spod sowieckiej dominacji i komunistycznej siermięgi. Patrzmy na Czechów, oni imponują mi spokojem, roztropnością, pragmatyzmem i zbiorową mądrością.

Republika Czeska stała się nowoczesnym państwem o ustabilizowanej sytuacji politycznej i gospodarczej. Gospodarka Czech jest uważana za najstabilniejszą spośród wszystkich państw postsocjalistycznych. Czesi jakoś nie bali się sprzedać swojej marki Skoda niemieckiemu koncernowi Volkswagen. Zrobili interes życia, bowiem koncentracja przemysłu motoryzacyjnego w Republice Czeskiej jest dzisiaj jedną z największych na świecie. Od listopada 2021 do końca 2025 r. Skoda Auto odnotowała ponad 1 mln wyprodukowanych samochodów osiągając najwyższy wolumen od sześciu lat (wzrost o 15 proc. r/r). W fabryce Toyota Motor Manufacturing Czech Republic uruchomiono produkcję modelu Toyota Yaris, natomiast produkcja w Hyundai Motor Manufacturing Czech (HMMC) rośnie z miesiąca na miesiąc.

Czesi produkują także cenione na świecie samochody ciężarowe – Avia i Tatra. Wersja militarna Tatra 815-7 8x8 jest jedną z najbardziej udanych wojskowych ciężarówek na świecie. Czechy to jedna z kolebek nanotechnologii. Republika Czeska jest światowym liderem w badaniach, rozwoju i przemysłowej produkcji nanowłókien w celach medycznych. A czeska służba zdrowia? To dla Polski na razie niedościgniony wzorzec. Od reformy w 2008 r. udający się do lekarza obywatel Republiki Czeskiej powyżej 18 roku życia płaci za wizytę 30 koron (około 5 zł). Jeden dzień pobytu w szpitalu to wydatek w wysokości 60 koron (10 zł), dlatego hospitalizowani pacjenci często spędzają weekendy w domu. Z opłat zwolnieni są zarabiający poniżej średniej krajowej oraz osoby, które leczą się przymusowo. Dzisiaj po zapłaceniu 90 koron (15 zł) każdy Czech ma niczym nieskrępowany dostęp do lekarzy specjalistów i nie musi miesiącami czekać na wizytę, bądź na badanie specjalistycznym sprzętem.

Relacje państwo – Kościół katolicki w Czechach? Tu także Czesi stanowią dla nas niedościgły wzór. W 2013 r. czeski parlament przegłosował ustawę o naprawieniu krzywd, poprzez wypłatę rekompensat za nieruchomości użytkowane obecnie przez jednostki komunalne, które wcześniej należały do kościołów w Czechach, a odebrane im przez komunistów. Ustawa gwarantuje Kościołom przez 30 lat rekompensaty o łącznej wysokości 59 mld koron, czyli 9,5 mld złotych. W zamian za to wynegocjowano zaprzestanie wypłat wynagrodzeń dla duchownych z budżetu państwa. W 2019 r. weszła w życie nowelizacja ustawy z 2013 r., która zakłada opodatkowanie (19 proc.) odszkodowań wypłacanych Kościołom przez państwo za majątek, którego nie można zwrócić w naturze. Co ciekawe, obywateli Czech fakt opodatkowania pieniędzy dla Kościołów w ogóle nie rusza. Nikt nie protestuje i nie lata z krzyżami pod parlament.

Prawda jest jedna, nie ma dwóch prawd: nawet średniej wielkości kraj, jak na przykład Polska, nie mówiąc o krajach mniejszych od nas, nie jest dzisiaj w stanie obronić się w pojedynkę przed wielowymiarowymi zagrożeniami, jakie płyną ze strony Rosji, Chin i USA. Kto twierdzi inaczej albo jest durniem, albo szkodnikiem na usługach obcych służb.

Wróć