Wstałem dziś rano… Nie mam wiersza!
- Odpal komputer! – to myśl pierwsza.
Znajdzie się tam niejeden temat,
Lecz który wybrać? Ot, dylemat!
Jeszcze nie skończył się poranek,
A tu już tyle niespodzianek.
Ileż nonsensów, bzdur bez liku.
Wystarczy słuchać polityków.
Każdy z nich pragnie być na topie,
Stąd zmiany jak w kalejdoskopie.
Kradli, kłamali bez litości,
Dziś to obrońcy moralności.
Co jest śmieszniejsze? Co komiczne?
Czy obietnice czy wytyczne?
Co lepsze? Paski z „Republiki”,
Czy sondażowe w niej wyniki?
Nawrocki miesza przy orderach.
Duda rozdawał. On zabiera.
Cierpi na rozdwojenie jaźni
I już niejeden raz się zbłaźnił.
Dziś twierdzi: Safe ma wiele zalet.
- Wpierw wetowałem. Dzisiaj chwalę.
I trudno będzie się nie zgodzić,
Że to jedynie Polsce szkodzi.
Raz Putin chce porozumienia,
Ale co chwilę zdanie zmienia.
I Polskę chce obarczyć winą
Za wynik wojny z Ukrainą.
Trump sprowokował spór z Iranem,
Lecz wszystkie wojny ma wygrane.
Ziobro, gdy poczuł co go czeka,
Chciał być szeryfem. Dziś ucieka.
Prezes też nagle zmienił zdanie.
Dziś o Terleckim. Stąd pytanie:
Co, Jarku, bliższe jest realiom?
On twym pupilem czy kanalią?
Szymon H. zboczył z Trzeciej Drogi
I dzisiaj sPiSiał, pełen trwogi
I powołuje sfrustrowany
Kolejny byt: Umiarkowanych!
Jedni przyznają się do błędów,
Inni żądają referendum,
Za to w szpitalu południowym
Wielka afera. Lecą głowy.
Wszędzie załatwia się dla kiesy
Partykularne interesy.
Czy zadymiarzy i idiotów
Można uważać za patriotów?
Kto może zyskać, a kto straci
Na wsparciu Służb Obszczanych Gaci?
I chociaż sukces miał być blisko
Było żałosne widowisko.
Jutro zakończy się rok szkolny.
Wierzę, że wśród mych uczniów zdolnych,
Nie będzie żadnej polityczki,
Żadnej ministry i rzeczniczki.
Życzę sukcesów wszystkim młodym.
I wbrew rzeczniczce stawiam lody!
© MKWD (Muzyczny Kabaret Wojtka Dąbrowskiego)