Skrajnie prawicowi szkodnicy straszą lud rzekomymi konsekwencjami dla Polski. A że poziom świadomości politycznej Polaków systematycznie spada, spora część rodaków kupuje prawicową truciznę. Co to w ogóle jest program SAFE? To działanie na rzecz bezpieczeństwa w Europie (ang. Security Action for Europe) w obliczu rosnącego zagrożenia ze strony Rosji oraz niepewności wokół dalszego zaangażowania USA na naszym kontynencie. Program przewiduje łącznie 150 mld euro wsparcia w postaci nisko oprocentowanych pożyczek na zakupy sprzętu wojskowego, w dużej mierze produkowanego w Europie. W pozytywnie rozpatrzonym wniosku o przyznanie europejskich środków Polska zawarła 139 projektów na kwotę 43,7 miliarda euro, czyli około 185 miliardów złotych.
Aż 89 proc. pieniędzy z SAFE trafi do polskich firm zbrojeniowych. Żaden z krajów uczestniczących w programie nie zainwestuje tak dużych środków w swój przemysł obronny. Środki trafiły do 19 z 27 państw UE (Belgia, Bułgaria, Chorwacja, Cypr, Czechy, Dania, Estonia, Finlandia, Francja, Grecja, Hiszpania, Litwa, Łotwa, Polska, Portugalia, Rumunia, Słowacja, Włochy i Węgry), ale to my jesteśmy ich największym beneficjentem. Tu glosa do skrajnie prawicowych trucicieli oraz ich fanów: w żadnym z tych krajów (poza Polską) nie podważa się zasadności tej pożyczki i jej opłacalności. Czy zatem 18 europejskich nacji jest głupszych od Polaków? A może to Polacy są głupsi od innych, bo nie dostrzegają korzyści płynących z niskooprocentowanej pożyczki?
Kolejna trucizna, to zarzut, że z pożyczki nie skorzystali mądrzy Niemcy. Lud też ją łyka, choć wytłumaczenie jest proste. Niemcom po prostu nie opłaca się wejść do programu, bo jako największa gospodarka Europy mają najwyższy rating „AAA”, a my „A-” ze stabilną perspektywą. Niemieckie obligacje skarbowe są oprocentowane na poziomie 2,8 proc., nasze 5 proc. (10 lat). Dlatego nam i 18 innym krajom europejskim pożyczka na 3 proc. się opłaca, a Niemcom nie. Główne korzyści dla Polski z programu SAFE to tanie finansowanie zbrojeń z niskooprocentowanej pożyczki z bardzo korzystnymi warunkami, czyli 10-letnim odroczeniem płatności i 45-letnim okresem spłaty. Poza tym tysiące nowych miejsc pracy i dynamiczny rozwój polskiego przemysłu zbrojeniowego, konkretnie modernizacja zakładów, a przede wszystkim rozwój nowych technologii. W dobie szalonego postępu technologicznego w Chinach nadążenie za Państwem Środka na tym newralgicznym dziś obszarze, to być albo nie być dla naszego państwa i całej UE.
Skrajnie prawicowi truciciele lamentują, że zadłużymy kraj na wiele dekad i długi będą musiały spłacać nasze dzieci, a nawet wnuki. A kto dzisiaj nie jest zadłużony, które państwo? Chyba tylko szejkanaty na Bliskim Wschodzie. Jak przedstawia się dług publiczny państw UE do PKB? Najbardziej zadłużonym państwem jest Grecja (146 proc.), dalej są Włochy (137), Belgia (108), Hiszpania (101), Wielka Brytania (94,3), Portugalia (89,7) i Finlandia (88,5). Najmniejszy dług publiczny ma Szwajcaria, kraj spoza UE (14,8). Polska (59,7) plasuje się w środku zestawienia. Granie więc larum o rzekomym kosmicznym zadłużeniu nie ma ekonomicznych podstaw. Zresztą, kto dzisiaj nie korzysta z kredytów? Na kredyt kupujemy mieszkania (zadłużając się na 30 lat), samochody, sprzęty AGD, a także kształcimy dzieci. Kredyt inwestycyjny zawsze jest ekonomicznie uzasadniony, ponieważ nie jest „przeżerany”, lecz inwestowany w przyszłość.
Taki właśnie jest niskooprocentowany kredyt SAFE. Dzięki tak gigantycznym pieniądzom (185 mld zł) powstanie u nas w ciągu dwóch lat najnowocześniejszy w Europie system antydronowy. Duża część pieniędzy zostanie przeznaczona na systemy obrony powietrznej, w tym antydronowy program SAN. To także prace modernizacyjne nad przeciwlotniczymi wyrzutniami „Piorun” ze świętokrzyskiego „Mesko”, na dostawę których czeka wiele państw, w tym nawet USA. Wyrzutnia „Piorun” to broń defensywna najnowszej generacji. Automatycznie naprowadza się na źródło promieniowania termicznego, czyli emitujący ciepło statek powietrzny. Nowe detektory, m.in. unikalna chłodzona fotodioda o czterokrotnie większej niż dotąd czułości, pozwalają wykrywać środki napadu powietrznego z większej odległości. Jest wyposażona w głowicę samonaprowadzania stabilizowaną żyroskopem laserowym. Ukraińska armia podczas inwazji Rosji potwierdziła, iż wiele rosyjskich samolotów Su-34, Su-25 oraz śmigłowców Mi-24 i Ka-52 zestrzelono przy pomocy zestawów „Piorun”.
Do tego dodajmy systemy związane z programem umocnienia wschodniej granicy „Tarcza Wschód”, czyli systemy rozpoznania SIGINT i ELINT, systemy minowania narzutowego „Baobab”, a także szereg innych systemów minersko-zaporowych i inżynieryjnych dla wojska. Duża część środków zostanie przeznaczona na produkowane w Polsce i bardzo cenione na świecie pojazdy – samobieżne moździerze „Rak”, armatohaubice „Krab” z Huty Stalowa Wola, transportery „Rosomak” z zakładów w Siemianowicach Śląskich, czy bojowe wozy piechoty „Borsuk” ze Stalowej Woli. Jeśli zaś chodzi o technologie, których nie można zdobyć w Polsce, to z SAFE mają zostać sfinansowane powietrzne tankowce A330 MRTT od europejskiego koncernu „Airbus”, śmigłowce szkolono – bojowe m.in. dla szkolenia pilotów zamówionych w USA helikopterów „Apache”, a także geostacjonarny satelita obserwacyjny, który już jest na orbicie. Polski przemysł zostanie jednak zaangażowany m.in. w zakupy terminali satelitarnych, czy systemu obserwacji ziemi SAR.
Wobec rosnącego dla Europy zagrożenia militarnego Rosji, technologicznego Chin Ludowych, politycznej oraz gospodarczej (niestabilny rząd) ze strony USA, związek Polski z UE jest warunkiem sine qua non naszego przetrwania. Sami jesteśmy jedynie plamką na mapie Europy, ale jako członek elitarnej UE nasza pozycja na arenie gospodarczej i politycznej zdecydowanie wzrasta. Każdy będzie rozmawiał i robił interesy z państwem reprezentującym ponad 450 mln Europejczyków posiadających mocną gospodarkę, a nawet broń jądrową. Twierdzę, jak miliony Polaków podobnie myślących, że UE to najlepszy projekt polityczny od zakończenia II wojny światowej. Oczywiście nie jest pozbawiony wad, które Komisja Europejska usiłuje systematycznie eliminować, ale zalet i plusów ma zdecydowanie więcej niż wad.
Nie ukrywam, że dwie postacie z kręgów prawicy są dla mnie szczególnie odrażające – pan Grzegorz Braun oraz pani europosłanka Ewa Zajączkowska – Hernik. Ten pierwszy to nieczysto grający populista i skrajny nacjonalista, natomiast dama primo voto Zajączkowska to polityczna obłudnica najwyższej próby. Krytykuje bowiem zajadle to, co z drugiej strony popiera. Pluje na UE, rękę która ją karmi, a jednocześnie nie gardzi 8932,86 euro miesięcznie, czyli nieco ponad 107 tys. euro rocznie, wypłacanymi z kasy znienawidzonego „eurokołchozu”. Przytula również bez obrzydzenia dodatek na wydatki ogólne w wysokości 4563 euro miesięcznie. Najbardziej dziwi mnie to, że oboje mają sporą liczbę fanów ślepo wierzących w głoszone przez nich, dzielące nasze społeczeństwo brednie.
Nie chcę robić za najmądrzejszego we wsi, ale od zawsze wierzyłem w liczby, ponieważ one nie kłamią. Dlatego nie wierzę szkodnikom, którzy artykułując swoje prawdy objawione w ogóle nie posługują się liczbami. Może dlatego, iż wynika z nich czarno na białym, że Polska jest największym beneficjentem netto w UE. Od 2004 r. do Polski trafiło łącznie ponad 277 mld euro, podczas gdy składka członkowska wyniosła 101 mld euro, co daje ponad 174 mld euro (730,8 mld zł) na plusie. Pytanie do fanów wymienionej wyżej pary i im podobnych, za przeproszeniem, polityków: czy kiedykolwiek, w jakiejkolwiek wypowiedzi przytoczyli to kluczowe dla polskiej gospodarki równanie 227-101=174 mld zł? Pytanie jest z gatunku retorycznych, nasuwa się więc kolejne: czemu nie przytaczają tego równania?