Sylwia swoją siedemdziesiątkę spędzała samotnie. Snuła się senna, siedziała smutna, słuchając szumu sosen, szemrzącego strumyka, słowiczej serenady. Szlochała.
– Samotność – symptomem starości – skarżyła się sąsiadce.
Skrajem skweru szedł sympatyczny staruszek, siwy siedemdziesięciolatek, smukła, sportowa sylwetka. Spostrzegł siedzącą Sylwię, stanął, spojrzał, szarmancko się skłonił.
– Sylwia? – spytał serdecznie. – Super! Szokująca sytuacja! Spodziewałaś się spotkać swoją szkolną sympatię?
– Seweryn! – szepnęła speszona. – Siadaj! Sny się spełniają! Skojarzyłeś? Szkolny samorząd, studniówkowe szaleństwo, sekrety, schadzki...
– Słuchaliśmy sentymentalnych szlagierów...
– Skończyłeś studia?
– Starałem się. Sześć semestrów socjologii!
– Słyszałam, słyszałam! Stałeś się sławnym sportowcem, szczyciłeś swoimi sportowymi sukcesami.
– Siedem sezonów! Spróbowałem sprzedawać stare samochody. Stworzyłem samodzielnie sieć serwisów.
– Summa summarum: same sukcesy, szefie! Spieszysz się?
– Skądże! Siedzisz sama? Stale samotna?
– Starałam się szukać szczęścia. Sielanka się szybko skończyła. Stało się! Samochodowa stłuczka. Straciłam swojego siedemnastoletniego syna. Straszny stres, szpitalne sale, sanatoria... Starzeję się, schorowana, słaba. Szkoda słów.
– Stop samotności, skarbie! Szczęście sprzyja. Szukaliśmy się. Spotkali... Słuchajmy szeptu swego serca. Stęskniłem się. – Seweryn szczerze szeptał słodkie słówka. –Skoro spotkaliśmy się, stawiam szampana!
– Serio, supermanie? Skradłeś serce!
Spotkanie skończyło się spacerem. Słoneczny sierpień szybko stał się symbolem szczęśliwych spotkań.
– Szczęściara – skwitowała sąsiadka.
Proponujemy spróbować swoich sił i napisać własny tautogram na dowolną literę. Propozycje prosimy przesyłać na adres: wojdabrowski@onet.eu. Najlepsze nagrodzimy i wydrukujemy.