Serwis korzysta z plików cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę, że będą one umieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Mogą Państwo zmienić ustawienia dotyczące plików cookies w swojej przeglądarce.

Dowiedz się więcej o ciasteczkach cookie klikając tutaj

Teatralna mapa Warszawy na luty

11-02-2026 20:47 | Autor: Katarzyna Nowińska
Teatr Polonia w dniach 25 i 26 lutego na godzinę 19 zaprasza na spektakl „Extasy Show” w reżyserii Tomasza Mana. Sztuka miała swą premierę 15 października 2025 roku, więc jak dotąd nie było jeszcze wielu okazji, aby ją zobaczyć.

Dramat autorstwa Constanze Dennigeurolog, austriackiej neurolog, pisarki, reżyserki i producentki teatralnej jednocześnie, porusza niezwykle istotne dla współczesnego świata tematy - starzenia się, postrzegania ludzi starych przez resztę społeczeństwa oraz eutanazji osób starszych. Kwestie te są coraz częściej poruszane zarówno w literaturze, w teatrze, jak i w kinie. W 2022 roku głośnym echem odbił się japoński film „Plan 75”. Tytułowy „Plan 75” to nic innego jak rządowy program, którego celem jest zachęcanie seniorów do dobrowolnego poddanie się eutanazji, co ma w perspektywie rozwiązać liczne problemy związane z gwałtownym starzeniem się społeczeństwa. W 2012 roku swą premierę na deskach TR Warszawa miał głośny spektakl „Nietoperz” w reżyserii bardzo cenionego węgierskiego reżysera Kornela Mundruczó. Uśmiercenie starszego, chorego dyrygenta i jego żony odbywa się podczas swego rodzaju balu z muzyką operetkową. Zestawienie śmierci i operetki robi piorunujące wrażenie, w pierwszej chwili wręcz zmuszając widza do śmiechu i zabawy. „Doktor śmierć” (w tej roli znakomity Adam Woronowicz) pełni jednocześnie funkcję gospodarza balu i zabawnego showmana oprowadzającego zebranych na „imprezie” po swym przybytku. Z pewnością jednym z najgłośniejszych i najciekawszych spektakli ostatnich sezonów był „Jak nie zabiłem swojego ojca i jak bardzo tego żałuję” w reżyserii Mateusza Pakuły i na podstawie jego znanej już dobrze czytelnikom książki. Bezkompromisowy aż do bólu dramat jest niczym innym niż krzykiem rozpaczy o prawo do eutanazji. W spektaklu bezlitośnie obnażone zostaje zakłamanie polskiego społeczeństwa i polskiego kleru, który swymi poglądami całe to zakłamanie karmi i pompuje. Od ubiegłego sezonu w Teatrze Współczesnym zobaczyć możemy spektakl „Laborantka” autorstwa Brytyjki Elli Road i w reżyserii Anny Gryszkówny.

Akcja sztuki „Extasy show” rozgrywa się w 2045 roku, miejsce akcji nie zostało bliżej określone. Wszyscy starzy ludzie są zobligowani, aby poddać się testowi sprawności intelektualnej. Wynik, jaki uzyskają z testu zdecyduje o tym czy będą mogli żyć dalej czy też zostaną poddani przymusowej eutanazji. Bohaterami spektaklu jest czterech seniorów – dwie kobiety i dwóch mężczyzn, z których jeden jest na wózku inwalidzkim i wygląda na poważnie chorego. Seniorów dogląda chamska pielęgniarka, która w drugim akcie wciela się w postać prezenterki telewizyjnej. W pierwszym akcie wszyscy seniorzy, poza mężczyzną na wózku, burzliwie dyskutują na temat testu, który niedawno zdawali. Przysłuchujemy się bardzo zabawnym dialogom i wybuchom śmiechu, ale pod tą pozornie radosną atmosferą ukrywa się ogromny lęk przed tym czemu wszyscy wkrótce będą musieli stawić czoła. Wyniki ich testów zostaną oficjalnie ogłoszone podczas telewizyjnego show i wtedy też dowiedzą się kto z nich będzie musiał wkrótce pożegnać się z życiem. W drugim akcie telewizyjna prezenterka prowadząca program staje się mistrzynią ceremonii spektaklu śmierci, przerysowaną do granic możliwości. Gospodyni ekscytującego show, w której postać brawurowo wcieliła się Kamilla Baar, tańczy, śpiewa, wije się po scenie niczym wąż. Co raz też daje wyraz swej ogromnej niechęci, wręcz obrzydzenia w stosunku do ludzi starszych. Finał programu okazuje się zaskakujący nie tylko dla widzów, ale również dla samej prowadzącej go showmanki. Na scenie poza wspomnianą Kamillą Baar, zobaczymy doskonałą, tryskającą energią Magdalenę Zawadzką (wielkie brawa!), Ewę Decównę, Fabiana Kocięckiego oraz Andrzeja Pieczyńskiego.

W dniach 24, 25 i 26 lutego o godzinie 19:30 Teatr Polski zaprasza na monodram „Prime Time” autorstwa Wiesławy Sujkowskiej w reżyserii Anny Sroki-Hryń. Spektakl inspirowany jest życiem legendarnego korespondenta wojennego Telewizji Polskiej - Waldemara Milewicza. Dziennikarz prowadził reportaże m.in. z Bośni, Czeczenii, Kosowa, Abchazji, Rwandy, Kambodży, Somalii, Etiopii, Rumunii, Turcji i Hiszpanii. W 2003 relacjonował II wojnę w Zatoce Perskiej. Największy rozgłos zyskał dzięki serii reportaży pod tytułem „Dziwny jest ten świat.” Charakterystyczny styl narracji, spokojne, wyważone komentarze oraz umiejętność nawiązywania kontaktu z bohaterami sprawiały, że „Dziwny jest ten świat” wyróżniał się na tle innych programów informacyjnych. Seria była nie tylko zapisem bieżących wydarzeń, lecz także refleksją nad kondycją współczesnego świata. Milewicz konsekwentnie przypominał, że za nagłówkami wiadomości kryją się konkretne ludzkie historie – losy cywilów, rodzin, dzieci i uchodźców, którzy płacą najwyższą cenę za decyzje podejmowane daleko od linii frontu. Cykl „Dziwny jest ten świat” do dziś pozostaje symbolem odwagi, profesjonalizmu i etosu dziennikarskiego, a także ważnym dokumentem epoki. Milewicz zginął w Iraku 7 maja 2004, gdy samochód polskiej ekipy dziennikarskiej jadący z Bagdadu do Karbali i Nadżafu ostrzelano z broni maszynowej. Razem z Milewiczem zginął algierski montażysta z polskim obywatelstwem Mounir Bouamrane, a operator kamery Jerzy Ernst został ranny.

Sztuka Wiesławy Sujkowskiej nie jest klasyczną biografią, raczej rodzajem medytacji nad złem, przemocą i tym jak łatwo przyzwyczajamy się do okrucieństwa wojny. Milewicz cofa się do lat swej młodości i mówi o ważnym etapie poszukiwania celu w życiu, refleksji nad tym czemu warto się poświęcić, by nadać sens swoim działaniom, by nie zmarnować czasu i szansy jaką daje pojawienie się na ziemi. Dziennikarz podkreśla, że rzetelne, prawdziwe, ale prowadzone z wyczuciem i empatią przekazywanie prawdy o wojnie – jej skutkach, przebiegu i konsekwencjach jest niezwykle istotną misją. Jednak ma również świadomość, że relacje z konfliktów zbrojnych powoli zaczynają zalewać media i bardzo nam powszednieją. W spektaklu poruszony zostaje również wątek trudu, który towarzyszy każdemu powrotowi dziennikarza z piekła wojny do normalności.

Sławomir Grzymkowski, który wciela się w postać Milewicza w subtelny sposób wprowadza nas w sferę walki ze złem. Aktor w sposób niezwykle spokojny, wręcz wyciszony opowiada o doświadczeniach wyniesionych z konfliktów wojennych, o przerażającej determinacji człowieka w czynieniu krzywdy drugiemu człowiekowi oraz o bezsensie wojny. Dziś, gdy konflikt zbrojny toczy się za naszą wschodnią granicą, a ze Strefy Gazy dobiegają wstrząsające relacje o ludzkiej krzywdzie, spektakl staję się niezwykle wymowny i aktualny.

Niewątpliwym atutem spektaklu jest oryginalna muzyka wykonywana na żywo przez Roberta Siwaka oraz niezwykłe obrazy świetlne malowane przez Paulinę Góral. Duże znaczenie narracyjne mają również kostiumy zaprojektowane przez samą reżyserkę.

Tym z Państwa, którzy w lutym w teatrze woleliby się pośmiać polecam spektakl „Złodziej” w reżyserii Cezarego Żaka, który w dniach 18, 19 i 20 lutego o godzinie 19 zobaczyć będzie można w Teatrze Komedia. Cezary Żak powraca do sztuki, którą wyreżyserował dziesięć lat temu. Wówczas wcielił się również w tytułową rolę. Tym razem spogląda na spektakl spoza sceny, wyłącznie jako reżyser, a w roli tytułowego złodzieja obsadza kobietę – Dorotę Stalińską.

„Złodziej” to komedia kryminalna z elementami thrillera psychologicznego, oparta na sztuce Erica Chappella – uznanego angielski dramatopisarza i scenarzysty telewizyjnego, jednego z najbardziej znanych twórców brytyjskich komedii lat 70.–90. XX wieku. Akcja spektaklu rozgrywa się w latach 60-tych w bogatym domu na angielskiej prowincji. Scenografia autorstwa Zuzanny Markiewicz doskonale buduje nam klimat tamtych czasów i oto mamy angielski podmiejski dom: obrazy na ścianach w ciemnozielonym kolorze, biblioteka, stylowe biurko, sofa, barek, poroże, kominek i kije golfowe. Sączy się klimatyczny jazz autorstwa Krzysztofa Komedy. Właściciele domu, czyli Barbara (Katarzyna Herman na zmianę z Renatą Dancewicz) i John (Marcin Perchuć na zmianę z Piotrem Ligienzą) wracają z przyjęcia z parą przyjaciół – Jenny (Eliza Borowska) i Trevorem (Mateusz Banasiuk na zmianę z Mariuszem Zaniewskim) po wieczorze spędzonym w restauracji z okazji dwudziestej rocznicy ślubu Barbary i Johna. Na miejscu czeka wszystkich bardzo niemiła niespodzianka – było włamanie do domu i dom został splądrowany. Najbardziej przerażający jest jednak fakt, że złodziej wciąż jest wewnątrz domu. Złodziej zachowuje się przedziwnie, a najbardziej zaskakuje to, że jakoś trudno mu się zdecydować na opuszczenie domu. Zamiast tego rozpoczyna swoją grę - z każdym z czworga obecnych przeprowadza rozmowę, podchodząc indywidualnie do kolejnej postaci. Demaskuje mniejsze i większe grzechy, udowadnia, że na wszystkich ma haka. Zna słaby punkt, w który trzeba uderzyć, by trzymać delikwenta w szachu i ugrać coś dla siebie – czyli uwolnić się… jednak nie od razu. Szybko zaczynają mnożyć się pytania – co tak naprawdę jest w sejfie? Kto i dlaczego zawsze przegrywa swoje mecze tenisowe, a kto i dlaczego ukrywa swój akt urodzenia? Co tak naprawdę sprawia, że cenny medalion jest tak cenny? Przyjaźń czwórki bohaterów zostaje poddane prawdziwej próbie.

Żak reżyserując spektakl wprowadził w nim ważną zmianę w stosunku do poprzednich inscenizacji (w tym swojej własnej z 2014 r.), bo w dużo większym stopniu uwypuklił to, co dzieje się pomiędzy pozostałymi bohaterami. A dzieje się dużo! Stalińska (Złodziejka) jest tylko katalizatorem, dzięki któremu na jaw wychodzą niesamowite historie, a bohaterowie ujawniają swoje całkowicie nowe oblicza. Niestety, dużo mniej sympatyczne niż te pokazywane na początku i które nosili przez lata wspólnego przebywania ze sobą.

Wielkim atutem sztuki jest doskonała gra aktorska. To naprawdę ogromna przyjemność obserwować, jak wspaniale aktorzy pokazują przemianę swoich bohaterów, jak opadają z nich kolejne maski, jak się zmieniają. Jednak cały czas są naturalni i prawdziwi w swoich reakcjach. Ucztą dla uszu jest oprawa muzyczna, którą stanowią utwory Krzysztofa Komedy.

Wróć