Takie obecnie są wytyczne:
Wyznania muszą być publiczne.
Ze wstydu milczeć nie należy,
Kto się porzyga, ma się zwierzyć.
Skoro nastała taka moda,
O wzniosłych sprawach pisać szkoda,
By się gawiedzi podobało,
Muszę opisać co się stało.
Byłem z kumplami na balandze,
Co o wysokiej świadczy randze.
Przyznaję, piłem dużo czystej,
Aż się wcieliłem w egzorcystę.
Śpiewałem ze wszystkimi: Sto lat!
Wznosiłem toast za Karola,
A potem naszła mnie pokusa,
By kolejnego użyć snusa.
Film mi się urwał, czułem mdłości,
Miałem utratę świadomości.
Widocznie ktoś mnie trzymał w szachu,
Musiałem celem być zamachu.
Co było dalej? Nie pamiętam.
Ktoś z Grandu przywiózł nam dziewczęta,
A ja na nogach ledwo stałem,
Całą podłogę zarzygałem.
To się zdarzyło już rok temu.
Wszyscy mówili: O tym nie mów!
Wybaczcie! Muszę przerwać ciszę.
Chciano mnie otruć! Zatem piszę.
Dotąd milczenie było błędem.
Trzeba iść z duchem czasu, trendem.
Moje zasady, to rzecz święta!
Wzór zawsze biorę z Prezydenta.
© MKWD (Muzyczny Kabaret Wojtka Dąbrowskiego)