Na dawnych asfaltowych kortach powstawały samodzielnie budowane przeszkody, rampy i grindboxy. Miejsce działało poza formalnym systemem sportowej infrastruktury Warszawy, ale przez środowisko deskorolkowe było uznawane za jeden z najbardziej charakterystycznych punktów tej części miasta.
W 2014 roku dzielnica zdecydowała o likwidacji nielegalnego skateparku. Oficjalnym powodem były kwestie formalne oraz skargi części mieszkańców okolicznych bloków dotyczące hałasu. Rozbiórka wywołała lokalny konflikt, który szybko wyszedł poza środowisko miłośników deskorolki. Dyskusja dotyczyła już nie tylko deskorolek, ale także sposobu planowania przestrzeni miejskiej i relacji pomiędzy oddolnymi inicjatywami a administracją.
Ówczesne władze dzielnicy deklarowały później, że skatepark powinien wrócić w nowej, legalnej formule. Przez kilka kolejnych lat temat jednak praktycznie nie posuwał się naprzód. Przełom nastąpił dopiero wraz z Budżetem Obywatelskim. Projekt budowy skateparku i pumptracku pod Kopą Cwila uzyskał poparcie mieszkańców i został skierowany do realizacji.
Plan zakładał budowę nowoczesnego skateparku z przeszkodami dla deskorolkarzy, rolek i BMX-ów, a także pumptracku dla rowerów. W dokumentacji pojawiały się elementy takie jak bowl, quarter pipe, wall ride, grindboxy, schody czy poręcze.
W praktyce rozpoczął się wieloletni impas przetargowy. Kolejne postępowania kończyły się fiaskiem. Czasami nie zgłaszała się żadna firma. Innym razem oferty znacząco przekraczały budżet założony na inwestycję. Urząd dzielnicy był zmuszony organizować następne postępowania praktycznie rok po roku. Z czasem zaczęto mówić o „klątwie Kopy Cwila”.
W międzyczasie środowisko użytkowników wróciło do improwizowanych miejscówek. Jedna z nich powstała w przejściu podziemnym przy ul. Jastrzębowskiego. Również została zlikwidowana przez dzielnicę.
Dopiero w 2024 roku udało się podpisać umowę z wykonawcą — firmą Oskarbud. Dla wielu mieszkańców wyglądało to na koniec wieloletniego kryzysu inwestycyjnego. Rozpoczęły się pierwsze prace budowlane, pojawiło się ogrodzenie, sprzęt i betonowanie części konstrukcji. Urząd dzielnicy zapowiadał realizację inwestycji w ciągu kilku miesięcy.
Jednocześnie trwał opór części mieszkańców pobliskich osiedli, przede wszystkim rejonu ul. Zaolziańskiej. Krytycy inwestycji argumentowali, że skatepark znajduje się zbyt blisko zabudowy mieszkaniowej i będzie generował hałas. Pojawiały się również zarzuty dotyczące niewystarczających konsultacji społecznych. Mimo to budowa ruszyła. I ponownie została zatrzymana.
Pod koniec 2024 roku dzielnica zerwała umowę z wykonawcą. Według władz Ursynowa firma miała wykonywać elementy skateparku niezgodnie z dokumentacją projektową oraz przy użyciu innej technologii niż przewidziana w kontrakcie. Samorząd odmówił wypłaty wynagrodzenia i zapowiedział naliczenie kar.
Plac budowy został zamrożony, a dzielnica rozpoczęła przygotowania do kolejnego przetargu oraz równoległego sporu sądowego z wykonawcą. Konieczne stało się także wykonanie ekspertyz technicznych i inwentaryzacji już wykonanych prac. Część konstrukcji prawdopodobnie będzie wymagała rozbiórki. Dawny nielegalny skatepark powstał oddolnie, bez miejskiego planu i bez procedur. Dzisiejszy legalny skatepark od lat nie może zostać ukończony właśnie z powodu procedur.